
(Fot.: PD@N 340-5)

(Fot.: PD@N 340-6) ^ Była godzina 6.45. Tramwaj linii "8" jechał z kierunku Retkini do centrum miasta. Na skrzyżowaniu al. Mickiewicza i al. Kościuszki przedni wagon wyskoczył nagle z szyn. Tramwaj "skręcił" na jezdni w prawo i uderzył w słup trakcji tramwajowej stojący przed kioskiem "Ruchu". Siła uderzenia była tak duża, że kabina motorniczego zostało doszczętnie zniszczona. Tramwaj uderzył w słup właśnie częścią kabiny, w której jest zamontowane krzesło motorniczego. Prowadzący tramwaj młody motorniczy zginął na miejscu. Drugi wagon wbił się w pierwszy.
W Łodzi doszło do tragicznego wypadku. Tramwaj linii nr 8 wypadł z szyn i uderzył czołowo w słup trakcyjny na skrzyżowaniu Mickiewicza i Kościuszki. Motorniczy nie żyje, 12 pasażerów jest rannych w tym cztery ciężko. Co było przyczyną wypadku? To starają się wyjaśnić prokuratorzy i policjanci. Jak poinformował "Dziennik Łódzki", motorniczy podjął pracę w MPK kilka dni wcześniej. To był młody człowiek, miał 23 lata. Pierwszy dzień wyjechał bez opiekuna czyli tzw. "patrona". Inną, także wstępną przyczyną tragedii, mogła być awaria zwrotnicy - mówi Grzegorz Hawryszuk z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.. - Badamy to. Inna wersja mówi o ciężarówce, która miała skręcać w lewo w al. Mickiewicza z Kościuszki i zawadzić o wagon tramwaju. Zdaniem świadków wypadku motorniczy mógł zasłabnąć, gdyż jechał ze spuszczoną głową i nie próbował hamować. Ostateczny powód wypadku wyjaśniany będzie przez specjalistów.
Błąd motorniczego - to na dziś zdaje się być najbardziej prawdopodobna przyczyna wypadku - donoszą dzienniki. Według pierwszych ustaleń przed "ósemką" al. Mickiewicza jechał tramwaj linii 13. "Trzynastka", co na tej trasie praktycznie się nie zdarza, skręciła w prawo, w al. Kościuszki, by pojechać do zajezdni przy ul. Dąbrowskiego. Jadący za nią motorniczy "ósemki" powinien wtedy spojrzeć na sygnalizator i sprawdzić, jak ustawiona jest zwrotnica, po czym nacisnąć guzik w kabinie, by ją przestawić. Czy motorniczy nacisnął guzika? A może zrobił to za późno i przy szybkiej jeździe tramwaju (prędkość 32 km/h) zwrotnica mogła nie zdążyć się przestawić? Motorniczy był dobrze przygotowany do pracy. Za wcześnie przesądzać czy przyczyną wypadku był błąd człowieka czy usterka techniczna - mówi Bogumił Makowski, rzecznik MPK. Bogumił Makowski, rzecznik MPK: - Osoby, które chcą jeździć tramwajami muszą przejść test teoretyczny i szkolenie praktyczne. Przepisy mówią o konieczności wyjeżdżenia 30 godzin, ale nasi instruktorzy wymagają 60. Motorniczy tej "ósemki" przeszedł taki kurs, bo był szkolony u nas. - Nawet doświadczony motorniczy zanim wyjedzie na trasy w nowym mieście jeździ przez kilka dni z opiekunem, tzw. patronem. Podczas takiego przygotowania objeżdżane są wszystkie trasy, aby zapoznać nowego pracownika z miastem. W tym przypadku było tak samo. Od 1 maja motorniczy jeździł z bardziej doświadczonym kolegą i dopiero po dziesięciu dniach wyjechał sam. Poza tym testy na motorniczego zdawał także w Łodzi, więc doskonale znał panujące u nas warunki.