Bezpłatna część parkingu nad Dworcem Głównym PKP Kraków jest przeznaczona dla osób odbierających i przywożących pasażerów pociągów. Takiej funkcji jednak nie spełnia, bo z możliwości darmowego postoju w centrum miasta korzystają głównie osoby, które zostawiają tam auta na kilka godzin. W efekcie osoby korzystające z dworca nie mogą znaleźć wolnego miejsca i muszą zostawiać samochody na jezdni, blokując postój taksówek. - Często nie ma gdzie stanąć - opowiadają taksówkarze. - Nie dość, że jest tłoczno, to jeszcze ludzie idący z bagażami na dworzec mają utrudniony dostęp do peronów. Parking to teren prywatny, administrowany przez spółkę ECE (zarządza też Galerią Krakowską). - Na gorąco trudno mi powiedzieć, jak tę sytuację rozwiązać - mówi Tomasz Waszkiewicz, przedstawiciel ECE. - Gdyby cały parking funkcjonował tak jak część przeznaczona dla Galerii Krakowskiej, nie byłoby problemu. Kto chciałby przywieźć pasażerów na pociąg, nie płaciłby, bo pierwsza godzina jest za darmo. Kierowcy zostawiający samochody na dłużej musieliby zaś płacić. Na parkingu dworcowym powinny stać tylko pojazdy dowożące pasażerów. Zdaniem przedstawiciela ECE ten wymóg mogłaby egzekwować straż miejska, bo pracownicy porządkowi galerii nie mają kompetencji, żeby ukarać kierowców. - Straż miejska nie może interweniować na tym parkingu. To miejsce prywatne - odpowiada Monika Chylaszek-Jarosz, rzeczniczka prasowa straży miejskiej. - Możemy podjąć interwencję tylko na drodze publicznej lub w strefie zamieszkania. Mamy do czynienia z sytuacją, kiedy nikt nie może ukarać kierowców. W grę wchodzi chyba tylko odholowanie, jeśli na taki krok pozwoli ECE prawo. - ECE zwróci się do straży i policji, żeby razem jakoś rozwiązać ten problem - zapewnia Waszkiewicz.