W internecie kwitnie handel punktami karnymi. Nam bez najmniejszego problemu udało się skontaktować z dwiema osobami, które za pieniądze zadeklarowały chęć wzięcia na siebie naszej kary – czytamy w “Kurierze Lubelskim”. Punktów karnych chcą się pozbyć głównie kierowcy, którzy mają już na swoim koncie kilka mandatów i boją się utraty prawa jazdy. Warunek jest tylko jeden: osoba widoczna na zdjęciu z fotoradaru nie może być rozpoznawalna. W Internecie pojawiają się anonsy: "przyjmę do 20 pkt., mam czyste konto, cena do uzgodnienia". Po krótkiej wymianie korespondencji dziennikarze gazety umówili się z ogłoszeniodawcą. W centrum Lublina spotykali się z nami młodym człowiekiem, studentem II roku. - Kiedy prowadziłem auto, byłem ubrany w szalik i czapkę – mówi sprzedający. Nikt nie jest w stanie mnie rozpoznać. Mam do oddania cztery punkty - tłumaczymy. Nasz rozmówca bez namysłu podaje cenę: 50 zł za punkt, plus koszty mandatu. Dodaje, że ma prawo jazdy od pięciu lat, ale nie jeździ samochodem, więc ma czyste konto. Co na to policja? - Wiemy o takim procederze, choć informacje docierają do nas głównie z mediów - zapewnia komisarz Arkadiusz Kalita z Wydziału Ruchu Drogowego KWP w Lublinie. - Jeżeli zdjęcie jest nieczytelne, a dwie osoby zgodnie twierdzą, że to nie właściciel pojazdu kieruje autem, nie jesteśmy w stanie tego zweryfikować. W takiej sytuacji wystawiamy mandat i punkty osobie, która przyznaje się do prowadzenia pojazdu. Na tym - przynajmniej dla nas - sprawa się kończy - podkreśla. Policja przestrzega jednak przed tego typu "interesami". Takie działanie może być traktowane jako poświadczenia nieprawdy. - Taka sytuacja na pewno jest wykroczeniem. Grozi za to nawet do 5 tys. zł grzywny - potwierdza Marek Zych z Prokuratury Rejonowej Lublin-Północ.