Tym razem dziennik “METRO”: Na budowę dróg jesteśmy w stanie przeznaczyć przynajmniej 74 mld zł do 2015 r. - przekonywali przedstawiciele Forum Obywatelskiego Rozwoju, fundacji prof. Leszka Balcerowicza, współautorzy raportu o autostradach w Polsce. - Takie inwestycje to dobry pomysł na kryzys. Dzięki nim może uratować miejsca pracy - przekonują ekonomiści. Recepta na przyspieszenie budowy autostrad i dróg ekspresowych w Polsce według autorów raportu "Dokąd droga" (oprócz FOR przygotowali go eksperci z firm doradczych PriceWaterHouseCoopers i 4C Future Computing oraz kancelarii prawnej Wardyński i Wspólnicy). Do 2015 r. dostaniemy z Unii Europejskiej 63 mld zł. Wystarczy tylko, że z budżetu dołożymy kolejnych 11 mld zł (Unia dofinansowuje maksymalnie 85 proc. inwestycji). Problemów z tym nie powinniśmy mieć, bo z roku na rok wydajemy na drogi coraz więcej. Sześć lat temu było to 7,7 mld zł, w 2007 r. już 23,6 mld zł. - Zakładając, że w tej chwili budowa jednego kilometra autostrady kosztuje 10 milionów euro, to za tę sumę wybudujemy ponad 1300 kilometrów dróg tego typu i jeszcze zostanie spora kwota na inne inwestycje drogowe - mówi Andrzej Rzońca, ekonomista z FOR. Te 1300 km to akurat tyle, ile potrzeba, aby dokończyć budowę m.in. autostrad A1 biegnącą z Gdańska do granicy z Czechami, A2 łączącą Świecko z Kukurykami (granica z Białorusią) i A4 przecinającą południe Polski. W sumie sieć autostrad w Polsce urosłaby do 2 tys. km. To i tak wciąż o wiele mniej niż w Niemczech, które mają ponad 12 tys. km autostrad, ale dystansujemy już o wiele mniejsze Czechy, mające ponad tysiąc km takich dróg. Zdaniem Janusza Piechocińskiego z PSL, wiceprzewodniczącego sejmowej komisji infrastruktury, pieniędzy na budowę autostrad nie zabraknie. - Z budżetu dołożymy dużo więcej niż 11 miliardów. Choćby dlatego, że według moich danych kilometr autostrady kosztuje w tej chwili o 5 mln euro więcej niż wynika to z obliczeń fundacji FOR - twierdzi polityk Ludowców. - Ale tym nie należy się przejmować. Te pieniądze trafią przecież w dużej mierze do ludzi. Budowa dróg to miejsca pracy, a dla firm produkujących materiały budowlane i tych, które nimi handlują, szansa na przetrwanie kryzysu - argumentuje Janusz Piechociński.
Wydatki na drogi popiera Radosław Czapski, koordynator ds. infrastruktury Banku Światowego: - To jest niezły sposób na przetrwanie kryzysu. Warto zauważyć, że nowy prezydent Stanów Zjednoczonych też zamierza pobudzić gospodarkę poprzez budowę dróg - mówi Czapski. Obama jeszcze jako prezydent-elekt powiedział, że inwestycje w budowę dróg będą jednym z filarów jego planu ratunkowego dla amerykańskiej gospodarki. Prasa okrzyknęło to New Dealem Obamy. Ale czy Polska poradzi sobie z szybkim wydaniem kilkudziesięciu miliardów? Autorzy raportu "Dokąd droga" jako przeszkody, które hamują budowę autostrad wymieniają m.in. bałagan w opracowywaniu planów zagospodarowania przestrzennego (kiedy to wójt niedużej gminy wydaje pozwolenie na budowę domów w miejscu, gdzie od lat planowany jest przebieg drogi szybkiego ruchu) albo że każdy rząd ma własny plan drogowy. - Tym bym się nie martwił. Kilka lat temu też wiele osób rwało sobie głowę, że nie zdołamy wykorzystać unijnych funduszy, a koniec końców wydaliśmy ponad 90 proc. wszystkich wspólnotowych pieniędzy - przypomina Adrian Furgalski, szef zespołu doradców gospodarczych TOR. To dobra wiadomość dla wszystkich kierowców, nie tylko dlatego, że będą jeździć po lepszych drogach. Jak oszacował w swoim raporcie "Dokąd droga", dzięki autostradom w ciągu 25 lat wszyscy zaoszczędzimy w sumie 97 mld zł. Najwięcej na eksploatacji samochodów - ok. 34 mld zł., tylko nieco mniej na czasie, 25 mld zł. na wypadkach, a ok. 8 mld zł na ochronie środowiska.