Kilkudziesięciu kierowców nie udzieliło pomocy nieprzytomnej, starszej kobiecie leżącej przy głównej ulicy Stalowej Woli - informuje echodnia.eu. Starsza kobieta leżała na chodniku. Kilkadziesiąt samochodów przejechało obok niej obojętnie. Dopiero młode małżeństwo ruszyło jej z pomocą. - Choruję na chorobę Parkinsona - mówi drżącym głosem kobieta. - Rano czułam się dobrze i dlatego postanowiłam pójść do kościoła. Przeszłam kilkadziesiąt metrów i nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami. Później już nie mogłam się podnieść. - Co za znieczulica w tych ludziach - żali się dziewczyna udzielająca pomocy. - Przecież to mogło spotkać każdego z nich jadących jednym z tych samochodów. W czasach kiedy są telefony komórkowe wystarczy zatrzymać się i zadzwonić po pogotowie ale nawet tego nie zrobili. - Przestańmy się oszukiwać. Nie każdy leżący na chodniku to pijak - mówi Andrzej Kloc z pogotowia ratunkowego w Nisku. - Ludzie wykształcili w sobie przekonanie, że jak ktoś leży na chodniku to jest pijany a jak jest wypadek to na pewno ma złamany kręgosłup. Oczywiście nie należy nadmiernie zmieniać pozycji poszkodowanego, ale trzeba mu pomóc. Karetka nie jest w stanie zawsze dotrzeć w ciągu 5 minut na miejsce wypadku. Nie bójmy się, przecież być może i my kiedyś będziemy potrzebowali pomocy.