Osoba niesłysząca może być świetnym kierowcą. Ale by mogła prowadzić auto największą barierą nie jest wada słuchu lecz brak tłumaczy języka migowego - alarmuje “Gazeta Wyborcza Radom”. Radomski oddział Polskiego Związku Głuchych ma 1000 podopiecznych, a wszystkich musi obsłużyć zaledwie pięciu tłumaczy migowych. - Gdybyśmy mieli więcej pieniędzy, sytuacja wyglądałby inaczej - mówi Elżbieta Pietrzyk-Tomaszewska, kierowniczka PZG w Radomiu. - Teraz tłumacze pomagają kursantom charytatywnie, poza godzinami pracy. Ja ze swojej strony czasem dam im za to dzień wolny w pracy, ale co to za wynagrodzenie. Aby zdobyć uprawnienia tłumacza, trzeba zdać bardzo trudny egzamin na certyfikat, który musi być później odnawiany co dwa lata. Niezbędny jest stały kontakt z językiem migowym. W dodatku jeśli chce się asystować przy kursach prawa jazdy, potrzebne jest wieloletnie doświadczenie i znajomość specjalistycznego słownictwa. Trudno się dziwić, że chętnych nie jest wielu. - Zachęcamy szkoły jazdy, aby to one zapewniały tłumaczy - mówi Pietrzyk-Tomaszewska. - Oby tylko nie kosztem samych niepełnosprawnych, bo zwykle są to osoby niezamożne. Zdaniem kierowniczki radomskiego PZG zainteresowanie kursami wśród niepełnosprawnych rośnie. - Rocznie zgłasza się około 30 osób. - Jestem z niesłyszącymi na wykładach z teorii. Czasem towarzyszę im też na jazdach, zwłaszcza na początku kursu. Na egzaminie praktycznym siedzę z tyłu za instruktorem - opowiada tłumaczka Dorota Olbromska. - Oczywiście trasę i inne szczegóły ustala się przed rozpoczęciem jazdy. W końcu kierowca musi patrzeć na drogę, a nie oglądać się na tłumacza. Jeśli zdarzy się jakaś nieprzewidziana sytuacja, instruktor każe się zatrzymać i dopiero wszystko omawiamy - wyjaśnia Olbromska. Nie wszystkie szkoły jazdy są gotowe szkolić niesłyszących. - Instruktor, który szkoli taką osobę, musi wykazać dużo cierpliwości i dobrej woli. Nie wszyscy mają do tego predyspozycje - zauważa Dorota Olbromska. Jak jest ze sprzętem do nauki jazdy? - Nie jest konieczne jakieś specjalne wyposażenie, ale dobrze, gdy samochód ma obrotomierz - mówi Olbromska. - Dzięki niemu kierowca wie, kiedy ma zmienić bieg, mimo że nie słyszy silnika. Jeśli tylko lekarz wyda zaświadczenie, że niesłyszący jest w stanie prowadzić samochód, jego szanse na zdanie egzaminu nie są mniejsze niż kursanta w pełni zdrowego. - Szkoliłem takie osoby i uważam, że radzą sobie bardzo dobrze. Ponieważ nie słyszą, mają wyczulone inne zmysły, np. wzroku czy dotyku - podkreśla Dariusz Duralski, instruktor. Tę opinię potwierdzają dane policji. - Nigdy nie słyszałem o przypadku spowodowania wypadku przez osobę niesłyszącą - mówi January Majewski z Komendy Miejskiej Policji w Radomiu.
Redakcja serwisu PRAWO DROGOWE @ NEWS bezpłatnie opublikuje reklamy ośrodków kształcących niesłyszących kandydatów na kierowców, czekamy na zgłoszenia: news@grupaimage.com.pl