Przegląd prasy

Niesłyszący kandydaci na kierowców

24 lipca 2008

Osoba niesłysząca może być świetnym kierowcą. Ale by mogła prowadzić auto największą barierą nie jest wada słuchu lecz brak tłumaczy języka migowego - alarmuje “Gazeta Wyborcza Radom”. Radomski oddział Polskiego Związku Głuchych ma 1000 podopiecznych, a wszystkich musi obsłużyć zaledwie pięciu tłumaczy migowych. - Gdybyśmy mieli więcej pieniędzy, sytuacja wyglądałby inaczej - mówi Elżbieta Pietrzyk-Tomaszewska, kierowniczka PZG w Radomiu. - Teraz tłumacze pomagają kursantom charytatywnie, poza godzinami pracy. Ja ze swojej strony czasem dam im za to dzień wolny w pracy, ale co to za wynagrodzenie. Aby zdobyć uprawnienia tłumacza, trzeba zdać bardzo trudny egzamin na certyfikat, który musi być później odnawiany co dwa lata. Niezbędny jest stały kontakt z językiem migowym. W dodatku jeśli chce się asystować przy kursach prawa jazdy, potrzebne jest wieloletnie doświadczenie i znajomość specjalistycznego słownictwa. Trudno się dziwić, że chętnych nie jest wielu. - Zachęcamy szkoły jazdy, aby to one zapewniały tłumaczy - mówi Pietrzyk-Tomaszewska. - Oby tylko nie kosztem samych niepełnosprawnych, bo zwykle są to osoby niezamożne. Zdaniem kierowniczki radomskiego PZG zainteresowanie kursami wśród niepełnosprawnych rośnie. - Rocznie zgłasza się około 30 osób. - Jestem z niesłyszącymi na wykładach z teorii. Czasem towarzyszę im też na jazdach, zwłaszcza na początku kursu. Na egzaminie praktycznym siedzę z tyłu za instruktorem - opowiada tłumaczka Dorota Olbromska. - Oczywiście trasę i inne szczegóły ustala się przed rozpoczęciem jazdy. W końcu kierowca musi patrzeć na drogę, a nie oglądać się na tłumacza. Jeśli zdarzy się jakaś nieprzewidziana sytuacja, instruktor każe się zatrzymać i dopiero wszystko omawiamy - wyjaśnia Olbromska. Nie wszystkie szkoły jazdy są gotowe szkolić niesłyszących. - Instruktor, który szkoli taką osobę, musi wykazać dużo cierpliwości i dobrej woli. Nie wszyscy mają do tego predyspozycje - zauważa Dorota Olbromska. Jak jest ze sprzętem do nauki jazdy? - Nie jest konieczne jakieś specjalne wyposażenie, ale dobrze, gdy samochód ma obrotomierz - mówi Olbromska. - Dzięki niemu kierowca wie, kiedy ma zmienić bieg, mimo że nie słyszy silnika. Jeśli tylko lekarz wyda zaświadczenie, że niesłyszący jest w stanie prowadzić samochód, jego szanse na zdanie egzaminu nie są mniejsze niż kursanta w pełni zdrowego. - Szkoliłem takie osoby i uważam, że radzą sobie bardzo dobrze. Ponieważ nie słyszą, mają wyczulone inne zmysły, np. wzroku czy dotyku - podkreśla Dariusz Duralski, instruktor. Tę opinię potwierdzają dane policji. - Nigdy nie słyszałem o przypadku spowodowania wypadku przez osobę niesłyszącą - mówi January Majewski z Komendy Miejskiej Policji w Radomiu.

Redakcja serwisu PRAWO DROGOWE @ NEWS bezpłatnie opublikuje reklamy ośrodków kształcących niesłyszących kandydatów na kierowców, czekamy na zgłoszenia: news@grupaimage.com.pl