Po ulicach Szczecina jeżdżą dziesiątki nieubezpieczonych aut. Poza tym za kierownicą siada wiele osób, które nie mają praw jazdy. Do tej mrocznej statystyki należy jeszcze dodać setki kierowców decydujących się na podróż po wypiciu alkoholu. - TO jest plaga - przyznaje Zenon Butkiewicz z biura prasowego KMP w Szczecinie. - Nie ma dnia, byśmy nie zatrzymali jakiegoś kierowcy "po głębszym". W ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy 2007 r. (od stycznia do września) doszło w naszym województwie do 103 wypadków z udziałem nietrzeźwych kierowców. Zginęło w nich 14 osób, 140 zostało rannych. Przeciętnie, w ciągu doby, policjanci w Zachodniopomorskim zatrzymują 20-30 osób prowadzących samochody po pijanemu. Mimo niebezpieczeństwa spowodowania wypadku (a co za tym idzie dużego prawdopodobieństwa zrobienia komuś i sobie krzywdy, a w dalszej kolejności kary więzienia), liczba pijanych kierowców nie maleje. Ocenia się, że policjanci przeciętnie wyłapują podczas akcji jedną trzecią pijanych kierowców. Oznaczać to może, że tylko w naszym województwie codziennie siada za kółkiem setka nietrzeźwych kierowców. Bardzo często ci pijani jadą bez dokumentów uprawniających ich do prowadzenia pojazdów. Nie mają prawa jazdy, bo wcześniej policja im je zabrała za podobne zachowanie. Nie mogą prowadzić samochodów, bo sądy im tego zakazały prawomocnymi wyrokami. A jednak dalej jeżdżą. Bez dokumentów są jednak coraz bardziej niebezpieczni. Każda, nawet niewielka stłuczka jest dla nich zagrożeniem. W takich sytuacjach wielu nie zatrzymuje się na wezwanie patrolu. Uciekają też z miejsc wypadków - nie interesując się stanem zdrowia ich ofiar. W ubiegły piątek na ul. 5 Lipca w hondę, czekającą na wjazd na pl. Sprzymierzonych, wjechał bordowy peugeot Kierowca peugeota (sprawca kolizji) proponuje, że wezwie policję - najpierw jednak przypomina, że trzeba zjechać ze skrzyżowania. Mówi rozsądnie. W ten sposób uśpił czujność kierowcy hondy podenerwowanego zderzeniem. Zanim ten ostatni· wszedł do samochodu, peugeot zniknął na zatłoczonym rondzie. - Musiał być pijany - mówi wezwany na miejsce wypadku policjant z drogówki. - Albo nie miał dokumentów uprawniających go do prowadzenia pojazdu. Do podobnych sytuacji dochodzi niezwykle często. Do naszej redakcji, co rusz zgłaszają się właściciele samochodów, którzy w ten sposób zostali oszukani przez nieuczciwych użytkowników dróg. Co wobec tego trzeba 'zrobić, by uniknąć podobnych rozczarowań? - W pierwszej kolejności trzeba znaleźć świadków i zapisać numer rejestracyjny samochodu, który spowodował wypadek lub doprowadził do kolizji - tłumaczy policjant z sekcji ruchu drogowego KMP. - Potem dopiero możemy zjechać na pobocze, rozmawiać, podpisywać oświadczenia i jeśli jest taka konieczność, wzywać policję. Jeżeli kierowca jest pijany lub pod wpływem narkotyków, nie ma, co się układać. Jedyne wyjście to pomoc policjanta. Być może w ten sposób wydłużymy czas załatwienia sprawy, ale mamy pewność, że na wypadku nie stracimy finansowo. Być może też pijany kierowca nareszcie przestanie być kierowcą – czytamy w “Kurierze Szczecińskim”.