Policjanci zatrzymali funkcjonariusza, który przyjął łapówkę za niewypisanie mandatu. Został zarejestrowany ukrytą kamerą przez szantażystów, którzy zażądali od niego 15 tys. zł za zniszczenie nagrania. Sprawę mężczyzn, którzy z szantażowania funkcjonariuszy uczynili sobie źródło dochodu, "Gazeta Wyborcza" ujawniła w październiku. Janusz S. z Ryk i Zbigniew Ż. zostali zatrzymani wkrótce po tym, gdy we wrześniu jeden z policjantów z lubelskiej drogówki poinformował swoich przełożonych o szantażu. Oprócz miniaturowej kamery śledczy znaleźli w mieszkaniach szantażystów dwie płyty CD. Mężczyźni celowo przekraczali prędkość. Kiedy zatrzymywał ich patrol drogówki, proponowali łapówkę - 100 zł w zamian za przymknięcie oka na mandat i punkty karne. Potem włączali kamerę i rejestrowali moment, w którym funkcjonariusz przyjmuje pieniądze. Następnie, np. dzwoniąc do policjanta, żądali 15 tys. zł za usunięcie nagrania.