(Fot.: PD@N 399-51)
Płocka “Gazeta pl” z dumą donosi o zainstalowaniu pierwszego zwalniającego progu płytowego. Może w końcu cywilizacja wkroczy na płockie drogi – pytają dziennikarze. To, że są niezbędne jest oczywistym. Wątpliwość budzi fakt, iż najczęściej są montowane te najtańsze, a właśnie te wywołują najwięcej reakcji. W Płocku drogowcy, spółdzielnie mieszkaniowe i właściciele sklepów z parkingami sięgają wyłącznie po tzw. progi podrzutowe. W dodatku dominuje ich krótsza wersja o szerokości 60 cm. Jest "ostrzejsza" od zaokrąglonych, 90-centymetrowych progów. Jazda po progach podrzutowych nawet z niewielką prędkością wywołuje dyskomfort, hałas i zniszczone zawieszenie auta. Dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg Piotr Gryszpanowicz przyznaje, że nieraz MZD zakładał progi zwalniające, reagując na petycję mieszkańców, po czym wkrótce potem je demontował, bo ci sami mieszkańcy zaczynali skarżyć się na hałas podskakujących na nich pojazdów. Chodzi także o bezpieczeństwo pacjentów karetek pogotowia. A w innych miastach - tymczasem w wielu miastach w kraju drogowcy spowalniają ruch samochodów montując progi płytowe, małe wyspy, które zmuszają kierowcę do zmniejszenia prędkości, ale najazd na nie jest łagodny i cichy. Bardzo często drogowcy wyznaczają na nich przejścia dla pieszych. Progi płytowe bywają skuteczniejsze od progów podrzutowych. Bo są samochody, którymi te ostatnie można pokonać z całkiem dużą prędkością. Trzeba się wprawdzie liczyć z uszkodzeniem zawieszenia, ale taka jazda jest możliwa. Progu płytowego się "nie przeskoczy". Niestety, zwykły próg kosztuje bowiem najwyżej 500 zł, ten zainstalowany właśnie w Płocku - prawie 24 tys. zł (brutto z montażem). Prezydent Płocka Andrzej Nowakowski przyznaje jednak, że można stopniowo od podrzutowych progów odchodzić, choćby z tego względu, że one także się zużywają (a bywa też, że celowo, dla zabawy są niszczone). - Stopniowo ucywilizujemy płockie drogi. Tam, gdzie trzeba będzie wymieniać stare progi, będziemy zakładać nowocześniejsze urządzenia spowalniające - zadeklarował Andrzej Nowakowski.