Zaledwie, co czwarty kandydat na kierowcę zdaje nowy egzamin i otrzymuje prawo jazdy. To o 15 punktów procentowych gorszy wynik niż przed wprowadzonymi miesiąc temu zmianami w sposobie egzaminowania. W dodatku kolejka chętnych wydłuża się z dnia na dzień ? komentuje ?Gazeta Wyborcza?. Mimo sporego uproszczenia egzamin na placu zdaje mniej osób niż przed zmianami - przed reformą zdawało go 58 procent, a obecnie 45. ?Najwięcej osób oblewa jazdę po łuku, choć obecnie jest on o pół metra szerszy. To wina techniki jazdy. Z tym manewrem nie radzą sobie najczęściej osoby, które uczyły się do egzaminu na starych zasadach. Wtedy można było wykonać go, opierając się na tym, co widać w lusterkach bocznych, obecnie trzeba przy cofaniu spoglądać przez prawe ramię - wyjaśnia Andrzej Szulc, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Warszawie. Jego zdaniem liczba tych, którym powiedzie się na manewrach na placu w przyszłości będzie rosła, bo coraz więcej osób kończy kursy przygotowujące do wykonania tego manewru na nowych zasadach. Jednak najgorzej kursantom idzie na mieście. Tu wcześniej zdawało dwie trzecie zdających, a teraz - mniej niż połowa. Najczęściej swoje niepowodzenie zdający tłumaczą dużym stresem związanym z długością egzaminu. ?Blisko 80 procent błędów zdarza się zdającym po 20. minucie jazdy. To nie wina ich słabych umiejętności, tylko słabych nerwów. 40 minut jazdy po mieście to stanowczo za długo. Tak naprawdę egzaminator już po pięciu minutach wie, czy ktoś zda, ale egzaminu przerwać nie może? - mówi dyrektor WORD-u.