Kierowcy coraz agresywniej wdzierają się na chodniki, nie pozostawiając przechodnim miejsca na poruszanie się główną ulicą miast. Betonowe słupki, które miały chronić pieszych, znikają pod osłoną nocy – obserwują dziennikarze “Gazety Wyborczej w Bydgoszczy”. - To się zmieni. Koniec z dzikim parkowaniem na chodnikach w centrum - zapowiadają wspólnie straż miejska i drogowcy. A oto przywołane przez dziennik przykłady: Godziny szczytu. Kierowca ponad czterometrowego renault parkuje na chodniku vis-á-vis Rywala prostopadle do ul. Gdańskiej. Limuzyna zajmuje prawie całą szerokość trotuaru. Dla pieszych w tym ruchliwym miejscu zostaje niespełna metrowy przesmyk. Renault nie jest wyjątkiem. Obok zaparkowano w ten sam sposób kilkanaście innych aut. Ich właściciele też złamali przepisy, chociaż pozostawili dla przechodniów nieco większą przestrzeń. W tym miejscu można bowiem parkować auta jedynie równolegle do ulicy, o czym informują znaki. Dodatkowym zabezpieczeniem były betonowe słupki, które blokowały wjazd na chodnik. Nie ma już jednak po nich śladu. Ktoś sukcesywnie zrywał ich stalowe mocowanie i ściągał z ulicy. W ten sposób usunięto prawie wszystkie zabezpieczenia na odcinku między ul. Krasińskiego i al. Mickiewicza. Znaki pozostały, ale te są powszechnie ignorowane. - Musielibyśmy tu wystawić stały posterunek, aby wymusić przestrzeganie przepisów. Dzikie parkowanie w tym miejscu to już po prostu plaga - mówi strażnik z patrolu, który przyjechał założyć blokady na koła renault, tarasującego całą szerokość chodnika. Andrzej Kaszubowski, komendant straży miejskiej przyznaje, że sprawa parkowania przy ul. Gdańskiej wymknęła się spod jakiejkolwiek kontroli. - Czas już na zdecydowaną reakcję - mów Kaszubowski. - Mamy multum zgłoszeń, że główna ulica miasta jest ciągle zastawiana samochodami. Nic nie pomaga, nawet betonowe zapory, które ukradkiem są usuwane przez zmotoryzowanych. Interweniowałem w Zarządzie Dróg Miejskich i mam obietnicę, że w końcu coś z tym zrobią. My ze swojej strony poprosimy policję, która ma nadzór nad monitoringiem, aby częściej kierowała kamery w tę stronę. Wtedy będzie można złapać wandali.
Przypomnijmy zasady parkowania na chodniku:
Zasady zatrzymania i postoju pojazdów na chodnikach reguluje art. 47 prawa o ruchu drogowym z 20.06.1997 (Dz. U. 58 z 2003r. poz. 515 - tekst jednolity). Przepis ten dopuszcza zatrzymanie lub postój na chodniku kołami jednego boku lub przedniej osi pojazdu samochodowego o dopuszczalnej masie całkowitej nie przekraczającej 2,5 t. Spełnione muszą być jednak następujące warunki:
·na odcinku jezdni nie obowiązuje zakaz zatrzymania lub postoju,
·szerokość pozostawionego dla pieszych chodnika nie utrudnia im ruchu i jest nie mniejsza niż 1,5 m,
·pojazd zaparkowany na chodniku przednią osią nie tamuje ruchu pojazdów na jezdni.
Przepis dopuszcza także, pod warunkiem zachowania minimum 1,5 m szerokości chodnika dla pieszych, zatrzymanie lub postój przy krawędzi jezdni całego samochodu osobowego, motocykla, motoroweru lub roweru. Pozostałe pojazdy nie przekraczające masy 2,5 t. mogą być umieszczone w całości na chodniku tylko w miejscach wyznaczonych odpowiednimi znakami drogowymi.
Warto przy okazji przypomnieć kilka ważnych zakazów dotyczących zatrzymania i postoju pojazdu na chodniku. Należy pamiętać, że zabronione jest:
·zatrzymanie:
- w odległości mniejszej niż 10 m od przedniej strony znaku lub sygnału drogowego, jeżeli zostałyby one zasłonięte przez pojazd,
- w odległości mniejszej niż 15 m od słupka lub tablicy oznaczającej przystanek,
·oraz postój:
- w miejscu utrudniającym wjazd lub wyjazd, w szczególności do i z bramy, garażu, parkingu lub wnęki postojowej,
- w miejscu utrudniającym dostęp do innego prawidłowo zaparkowanego pojazdu lub wyjazd tego pojazdu.