
(Fot.: PD@N 486-47)
W branży nauki jazdy źle. Od miesięcy obserwujemy ten stan. Jednak po raz pierwszy pojawiają się też wypowiedzi optymistyczne. Branża wróży jednak nadejście lepszych czasów – czytamy w “Kurierze lubelskim”. Malejąca liczba kursantów to automatycznie mniejsza liczba ośrodków szkolenia. W Lublinie działa ich 61, ale... od początku tego roku wpisano do rejestru trzy nowe szkoły, ale działalność zakończyło aż sześć - opowiada Dariusz Bogusz, kierownik Wydziału Komunikacji Urzędu Miasta Lublin. - Co więcej, dwie z zarejestrowanych szkół zawiesiły działalność. - Jest kiepsko - przyznaje Dariusz Jabłoński z OSK "Piotr". - Chętnych na kurs prawa jazdy jest coraz mniej. Ratujemy się wprowadzając nowe kursy np. na operatora wózków widłowych. Inne lubelskie szkoły stawiają na promocje. Kuszą niską ceną lub organizacją szkoleń weekendowych, wieczorowych, porannych lub indywidualnych. Wystarczy zadzwonić dzień wcześniej, żeby umówić się na godzinę teorii lub praktyki. Instruktorzy czekają w godzinach od 9 do 21. - Mamy nadzieję, że wyjątkowo niska liczba chętnych na prawo jazdy staje się już jednak tendencją odchodzącą - mówi Monika Kulka, współwłaścicielka OSK Kulka. - Od lutego liczba zapisujących się na kurs nagle wzrosła. Jest ich teraz tylu, ilu było w 2012 roku. Mamy nadzieję, że poprawę odczują wkrótce także Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego. - Delikatny wzrost zdających zaczyna już być widoczny - dodaje Mariusz Trzeciak. - W lutym 2013 r. przeprowadziliśmy 312 egzaminów teoretycznych na prawo jazdy kat. B. W tym samym czasie tego roku było ich już 638. Sytuacja powoli zaczyna wracać do normy.