Na trasie Głobino-Słupsk kierowcy przed maskę samochodu wybiegł dzik. Przód samochodu został skasowany. Takie sytuacje mogły wydarzyć się wielu kierowcom, ale nie każdy może liczyć na ubezpieczenie. Co robić w takiej sytuacji? Kamil K. ze Słupska jechał wieczorem na trasie Głobino-Słupsk – relacjonuje “Głos Pomorza”. Znak informował o ograniczeniu prędkości do 70 km na godzinę. Pan Kamil jechał 60 km na godzinę, gdy przed maskę wyskoczył dzik. Żadne manewry nie pomogły i doszło do zderzenia. Na miejsce przyjechała policja i dobiła dzika, zaś pan Kamil pozostał z uszkodzonym autem. Poszkodowany zdecydował się starać o odszkodowanie. Za odcinek drogi, na której doszło do wypadku, odpowiada Zarząd Dróg Miejskich w Słupsku. - Można się starać o takie odszkodowanie, choć jest to trochę kontrowersyjne - mówi mecenas Paweł Skowroński. - Najpierw trzeba ustalić, u kogo należy starać się o odszkodowanie. Można też złożyć wniosek w kółku łowieckim. - Okazało się, że w tamtym czasie nie odbywało się żadne polowanie w okolicy. Pozostał więc słupski Zarząd Dróg Miejskich. - Na odcinku tej trasy powinien stać znak "uwaga zwierzęta leśne” - tłumaczy Kamil K. - Takiego znaku zabrakło. Może gdybym w trakcie jazdy minął taki znak, zachowałbym jeszcze większą ostrożność i nie doszłoby do wypadku. - Procedury są takie, że zgłoszenia przekazujemy ubezpieczalni - mówi Janusz Roszyk, zastępca dyrektora Zarządu Dróg Miejskich w Słupsku. - Ten pan jest drugą osobą, która stara się o odszkodowanie za straty z wypadku ze zwierzyną leśną. Kamil K. złożył w słupskim ZDM-ie wniosek o odszkodowanie. - Rzeczoznawca już ocenił straty. Będę się starał o odszkodowanie w wysokości około ośmiu tysięcy złotych. Jeśli decyzja będzie odmowna, skieruję sprawę do sądu - zapowiada słupszczanin.