W Polsce jest zarejestrowanych kilka tysięcy autokarów i busów, których nikt nie kontroluje. Właściciele wielu firm przewozowych w kraju oszczędzają na przeglądach technicznych. Prowadzą małe firmy, z kilkoma pojazdami, i nie stać ich na sumienne kontrolowanie ich sprawności. Muszą cały czas zarabiać - a więc jeździć w trasy po Polsce i Europie. Unikanie kontroli to plaga, potwierdzają to specjaliści z Inspektoratu Transportu Drogowego. Tylko od stycznia do czerwca namierzyli 88 tysięcy różnego typu pojazdów, aż w 5 tysiącach wykryli usterki. W tej grupie było 701 autokarów, każdy w takim stanie, że właścicielom odebrano dowody rejestracyjne! Dramatyczne jest to, że inspektorzy skontrolowali ledwie mniej niż 1 proc. wszystkich pojazdów. Więcej się nie da, bo, po pierwsze, policja nie potrafi dokładnie prześwietlić stanu technicznego (nie ma wiedzy), a po drugie - towarzyszących drogówce inspektorów transportu jest raptem 314. - Powinniśmy ich mieć przynajmniej dwukrotnie więcej - przyznaje Alvin Gajadhur, rzecznik ITD. Sprawa rozbija się o finanse. Nad tym, ile pieniędzy przeznaczyć na dodatkowe etaty kontrolerów, debatuje Ministerstwo Finansów. Już od kilku miesięcy. Wczoraj nikt z tego resortu nie potrafił nam powiedzieć, kiedy zapadnie decyzja.