We Wrocławiu parking dla wraków nie rozwiązał problemu porzuconych aut. Na placu już dawno nie ma miejsca, a zdezelowane samochody dalej straszą na ulicach i parkingach. - Odpowiadamy na każdy sygnał mieszkańców, ale jesteśmy uzależnieni od liczby wolnych miejsc - tłumaczy Sławomir Chełchowski z wrocławskiej straży miejskiej. Teraz na parkingu przy ul. Długiej stoi około 55 zepsutych aut, głównie to samochody osobowe, ale był tam też bus i ciężarówka. - Parking jest wypełniony - przyznaje szczerze Krzysztof Kubicki z biura prasowego Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta we Wrocławiu. - Od początku wzięliśmy się ostro za rozwiązanie tego problemu, dlatego parking się szybko zapchał. Na pewno rozluźni się, gdy rozpoczniemy licytację aut właścicieli, którzy się po nie nie zgłosili - mówi. To może nastąpić po 183 dniach od daty odholowania auta, co oznacza, że pierwsze samochody będą licytowane w sierpniu i wrześniu. Już w tej chwili ZDiUM zlecił rzeczoznawcy ich wycenę. Potem w prasie pojawią się ogłoszenia o licytacji. Auta, które nie mogą być sprzedane, zostaną oddane do firmy recyklingowej, a właściciele, których nazwiska uda się ustalić choćby po numerach silnika, zostaną obciążeni kosztami. Straż miejska teraz może zlecać odholowanie tylko takich wraków, które zajmują pas drogowy. Urzędnicy pracują jednak nad przepisami, które pozwolą zabierać też auta z podwórek. Zostaną potraktowane jako odpad niebezpieczny. Nieco inaczej sytuacja wygląda z autami reklamami. Stojące w tych samych miejscach nawet przez kilka lat stare samochody mogą być usunięte tylko wtedy, gdy zagrażają bezpieczeństwu na drodze. Jeśli stoją na parkingu lub zgodnie z kodeksem drogowym na poboczu, straż miejska jest bezsilna.