Warszawscy kierowcy polubili garaże koło stacji metra, gdzie mogą zostawić samochód i przesiąść się do komunikacji. Mija rok, odkąd otwarto pierwszy z nich - prawie wszystkie miejsca są zajęte. Miasto zapowiada następne parkingi przesiadkowe koło – “Gazeta Stołeczna”. Ekolodzy powątpiewali w sens budowy takich parkingów, choć te świetnie sprawdzają się w zachodniej Europie. Teraz, gdy do stacji Marymont docierają już wszystkie pociągi metra, padają kolejne rekordy - w zwykły dzień samochody zajmują 350 z 400 miejsc. Obsługa garażu ustawia tabliczki z informacją, że brakuje ich na pierwszym i drugim poziomie - trzeba wjeżdżać na najwyższy. Kierowcy nie płacą za postój, bo mają bilety okresowe na komunikację miejską, do której się przesiadają. ZTM spodziewa się jeszcze wyższej frekwencji, gdy w połowie roku obok zostanie otwarta pętla autobusowa z wygodnym dojazdem do garażu od ul. Słowackiego przez Włościańską. Postój może się zatkać, jeśli do końca wakacji miasto nie otworzy ostatniej stacji metra Młociny z gotowym już prawie parkingiem przesiadkowym na 700 aut. Urzędnicy pochwalili się wczoraj, że kierowcy coraz chętniej korzystają z drugiego garażu otwartego na początku stycznia przy stacji metra Wilanowska. Odkąd trwa remont Puławskiej w stronę centrum, parkuje tu ok. 200 kierowców (miejsc jest 290). Fatalnie sprawdza się za to parking przy Połczyńskiej - z 500 miejsc postojowych zajętych jest najwyżej 20-30. Żeby podreperować budżet (pusty parking musi być pilnowany), ZTM wpuścił tam billboardy firmy AMS, która ma płacić 3 tys. zł. Miasto zapowiada otwieranie kolejnych parkingów przesiadkowych. Na razie powstają dzikie, np. przy stacji Szybkiej Kolei Miejskiej w Rembertowie. Najbardziej zaawansowane są prace przy ich wyznaczaniu koło stacji w Aninie i stacji metra Ursynów. Budowa powinna się tu zacząć w tym roku. Następne będą przy pętli tramwajów i autobusów na Okęciu, koło stacji kolejowej w Wawrze, Wesołej i Rembertowie.