
(Fot.: PD@N 361-19)
Redakcja "Gazety Wyborczej" apeluje do kierowców: "Parkuj po ludzku!". To hasło ich nowej akcji, w której chcą się ująć za pieszymi. Czytamy dalej: Dosyć mamy rozjeżdżania i zastawiania chodników przez samochody. W Warszawie przyjęło się, że to pieszy ma im ustępować, okrążać i przeciskać się pod ścianą. Odzew był natychmiastowy - jedni dziękują za podjęcie tematu, inni zarzucają wrażą propagandę. Jest grupa czytelników, która kompromisowo proponuje, aby budować podziemne parkingi. Ten problem pojawił się podczas niedawnej dyskusji nad projektem przebudowy pl. Trzech Krzyży, którą szykuje ratusz. Z powierzchni mają tam zniknąć wszystkie miejsca parkingowe (przybędzie m.in. ogródków kawiarnianych), ale garaż planowany pod częścią placu miasto odłożyło na później. Tak jak w wielu innych miejscach. (...). - Na Manhattanie na ciągłe parkowanie (na chodnikach przyp. red.) mogą sobie pozwolić tylko milionerzy, w Waszyngtonie w ścisłym centrum jest to w ogóle niemożliwe. Dr Andrzej Brzeziński z Politechniki Warszawskiej zwraca uwagę na ciekawy trend w Wiedniu i Berlinie - tam wskaźniki motoryzacji spadają (z 421 i 360 aut na tysiąc mieszkańców w 2005 r. do 392 i 358 w 2008 r.). - Samochód staje się mniej potrzebny, bo jest transport zbiorowy. U nas mimo dobrej komunikacji jest odwrotnie, bo lubimy samochody - mówi. Szacuje, że w Warszawie mamy od 450 do 500 samochodów na tysiąc mieszkańców (w 2000 r. - 413). W zeszłym roku GUS podał, że w stolicy zarejestrowano 1 mln 118 tys. 781 pojazdów. Do tego trzeba doliczyć auta z innych miast. Według Zarządu Dróg Miejskich do Warszawy codziennie wjeżdża ich aż pół miliona, a liczba ta wzrosła w ciągu dziesięciu lat o połowę. Dlatego prof. Suchorzewski boleje nad naszą polityką parkingową: - Nie potrafię wskazać przykładu innego państwa niż Polska, gdzie parkowanie na chodnikach jest legalne, jeśli nie stoi znak zakazu. Dodaje, że ceny za bilety w parkomatach są za niskie - stawka powinna być taka, aby w godzinach szczytu zajętych było 95 proc. miejsc. W dodatku kuleje karanie parkujących nieprawidłowo. Przykład? Ulica Grzybowska przy Waliców - rząd samochodów stoi za darmo mimo zakazu i strefy płatnego parkowania. Tuż obok znajduje się siedziba warszawskiej drogówki.
Jesteśmy za słusznością stwierdzenia, iż kulturę społeczeństw najłatwiej ocenić po tym, jak traktowani są najsłabsi. A na ulicy - w ruchu drogowym - słabym i kruchym będzie zawsze pieszy.