Kierowca przyłapany na jeździe po pijanemu trafi na przymusowe leczenie odwykowe - zdecydował krakowski sąd. To pierwszy podobny przypadek. Decyzją sądu mężczyzna zostanie skierowany na przymusowe leczenie w zakładzie zamkniętym. Postępy w leczeniu będzie kontrolował kurator. Biegli psychiatrzy stwierdzili bowiem u niego czynne uzależnienie od alkoholu. Skierowanie na leczenie wnioskowała prokuratura. Sławomira D. na jeździe po pijanemu przyłapano w połowie zeszłego roku. Wpadł, gdy samochodem podjechał pod bankomat w Skale. Chciał wybrać pieniądze na wódkę, był jednak tak pijany, że nie potrafił wstukać kodu PIN. Zataczając się, wsiadł z powrotem do samochodu. Nie odjechał zbyt daleko, zatrzymała go policja powiadomiona przez świadków zdarzenia. Kierowca miał ponad 4 promile alkoholu we krwi. Prokuratorzy sprawdzili, że to nie pierwsze takie jego przestępstwo. Sławomir D. siadł za kierownicą, mimo że ciążył już na nim wyrok za jazdę po pijanemu. Śledczy doszli do wniosku, że kierowca może mieć stałe problemy z alkoholem. Przeprowadzili wywiad środowiskowy, przesłuchali świadków. Na tej podstawie prokuratura skierowała wniosek o przymusowe leczenie odwykowe kierowcy. “Skorzystaliśmy jedynie z przepisów administracyjnych, umożliwiających nam takie działanie - mówi Piotr Kosmaty, szef prokuratury Kraków-Śródmieście-Wschód, która wpadła na pomysł kierowania pijanych kierowców na leczenie odwykowe. Powołuje się na artykuł 24. ustawy o wychowaniu w trzeźwości, który mówi o kierowaniu na badania osób, które w związku z nadużywaniem alkoholu "systematycznie zakłócają spokój i porządek publiczny". Krakowska prokuratura zapowiada kolejne wnioski. - Oczywiście nie chodzi o każdego zatrzymanego na jeździe po pijanemu. Mówimy tylko o przypadkach, gdy z postępowania wyniknie, że ktoś ma stałe problemy z alkoholem - zaznacza prokurator Piotr Kosmaty.