Olsztyński ratusz zlecił przygotowanie analizy sytuacji kierowców w mieście. Opracowujący skupili się na problemie parkowania. Z ich badań wynika, że olsztyńscy kierowcy należą do grupy bardzo wygodnych. Starają się parkować jak najbliżej miejsca, w którym muszą coś załatwić. Średnia odległość pomiędzy zaparkowanym samochodem a miejscem docelowym wynosi zaledwie nieco ponad 150 m, a na dojście do celu przeznaczają średnio około 2 minut. - Robią tak tym chętniej, że w mieście są enklawy bezpłatnego parkowania. I tam samochody parkują w trzech lub czterech rzędach - mówi Krzysztof Podłóg, autor opracowania. Aż 88 proc. ankietowanych nie przeznacza na dojście do samochodu więcej niż 5 minut, czyli statystyczny olsztynian, gdy jedzie do hipermarketu, robi wszystko, by zaparkować pod samymi drzwiami do sklepu, nie zważając, czy zaparkuje na miejscu dla matki z dzieckiem czy w miejscu, gdzie stoi znak zakazu zatrzymywania. Krzysztof Podłóg na pocieszenie dodaje, że olsztynianie nie są wyjątkiem. Z badań widać, że mniej leniwi są turyści. Wolą zaparkować na parkingu w pewnej odległości od starówki i dojść, niż wciskać się na siłę na Stare Miasto. Jak te przyzwyczajenia kierowców zmienić? Wprowadzając nowy system opłat i budując parkingi w strategicznych miejscach. Takie są też postulaty od dawna zgłaszane przez Andrzeja Szóstka, dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Olsztynie. - Trzeba podnosić świadomość kierowców przez organizację ruchu - wyjaśnia.