Robert znalazł na ulicy wrak starego auta. Stał tam już kilka lat, zardzewiały, miał oderwany błotnik i roztrzaskane światła – relacjonuje “ nowy właściciel”. Kiedy nie udało się znaleźć właściciela, młody mechanik skrzyknął kolegów i odholował garbusa do swojego garażu. Ponad rok doprowadzał go do porządku. Niestety, bez aktu kupna nie mogę go zarejestrować. Według prawa po prostu go ukradłem. Jedynym wyjściem byłby sądowy wyrok o zasiedzeniu pojazdu. Tylko że nie ma na to paragrafów. Sprawa będzie ciągnąć się latami – komentuje “Metro”. Dla komisarza Marcina Szyndlera z Komendy Głównej Policji w Warszawie sprawa jest jasna. - Nie można przywłaszczyć sobie samochodu. W każdym takim przypadku musi być postępowanie sądowe o uznaniu auta za porzucone. Co w takim razie robić z wrakami, które stoją na ulicach? - Miasto ma obowiązek zająć się nimi - tłumaczy Szyndler - jeśli nie uda się ustalić właściciela, auto ma być odholowane na specjalnie do tego przeznaczone parkingi. Jeśli po zabrane z ulicy stare auto nie zgłosi się właściciel, trafia ono na licytację. I wtedy można je legalnie kupić - wyjaśnia komisarz Marcin Szyndler. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że na licytacje trafiają tylko samochody, które zostały odebrane kierowcom z powodu jakiegoś wykroczenia. Wraki według pracowników warszawskiej firmy Towing, która prowadzi taki parking, idą od razu na złom. - To przecież głupota - twierdzą kolekcjonerzy aut. - Stare, piękne samochody są niszczone...