Przegląd prasy

Prowadzę – nie piję

11 października 2007

“Życie Warszawy” przestrzega - Nasz test alkomatów pokazał, że żadnemu z urządzeń nie można ufać. Ich wskazania są niedokładne, a przez to mało wiarygodne. Oczywiście, można kupić profesjonalne urządzenie za kilka tysięcy złotych, które będzie wskazywało rzeczywisty poziom alkoholu w organizmie. Tylko po co? Najprostszym i najtańszym alkotestem będzie zasada: prowadzę – nie piję. To właśnie powinno przyświecać każdemu kierowcy. Wtedy nie będzie potrzebował żadnych testerów trzeźwości. Nie będzie się zastanawiał, czy jego urządzenie pokazało dokładny wynik badania i bez obaw dmuchnie podczas kontroli na drodze. Prowadzenie pojazdu to wielka odpowiedzialność. Jeśli napiliśmy się i chcemy wrócić do domu po imprezie, zamiast ryzykować, wystarczy skorzystać z taksówki lub poprosić o odprowadzenie naszego auta znajomego, który nie pił. Bo jak można ryzykować życie innych, siadając po kieliszku za kierownicą? Niestety, można. Wciąż mamy plagę pijaków na drogach. Tylko od początku tego roku zabili w Warszawie i okolicach aż 10 osób, a 179 ciężko ranili. Najgorsze jest to, że panuje społeczne przyzwolenie na jazdę po alkoholu. Uczestnicy imprez widząc, że jeden z nich przyjechał autem, częstują go procentami. Tłumacząc, że przecież jak trochę wypije, nic się nie stanie, bo jest wyśmienitym kierowcą. A poza tym na pewno nie zostanie zatrzymany do kontroli. I tak kończy balangę na całej butelce. Skutki takiej zabawy bywają opłakane. A nie dotykają namawiających, ale kierowcę i ofiary, w które wjechał.   

Słowa kluczowe alkomaty pijani kierowcy