Przydrożne drzewa stały się ostatnio bardzo zyskownym interesem. Od 2003 r. do ich wycinki nie potrzeba zgody konserwatorów przyrody. Efekt jest taki, że na przydrożnym jesionie zarabia się ponad 14 tys. zł - czytamy w "Rzeczpospolitej". W styczniu Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w Olsztynie ogłosiła trzy przetargi na wycięcie tysiąca drzew. Wartość zamówienia przekracza 60 tys. euro. Jacek Wierzbicki, właściciel tartaku, tłumaczy w "Rzeczpospolitej", jaki to intratny biznes: Jeden jesion to ok. 3 m sześc. drewna. Za jesion wycięty w lasach państwowych przedsiębiorca płaci około 1500 zł. Jesion przydrożny kosztuje 100 – 300 zł. -Z jednego metra jesionu można zrobić 30 mkw. super podłogi albo 40 mkw. boazerii. Za parkiet klient zapłaci ok. 4500 zł. Za boazerię ok. 2400 zł. To oznacza, że z jednego przydrożnego jesionu można wyciągnąć do 14 tys. zł - wyjaśnia Wierzbicki.