Większość ofiar wypadków drogowych po wyleczeniu fizycznych urazów, nadal potrzebuje pomocy, ale tym razem - psychologicznej. Ranni w wypadkach często nie zdają sobie sprawy z tego, że po wyleczeniu wciąż potrzebują pomocy, a czasem po prostu boją się jej szukać. Kiedy uświadamiają sobie problem, najczęściej nie wiedzą, gdzie zwrócić się po wsparcie. Bywa i tak, że wypadek staje się ich tarczą obronną - usprawiedliwieniem niepowodzeń i życiowej bierności. - Zamykają się w domu, boją się wyjść na zewnątrz, boją się środków lokomocji, boją się ludzi. Wycofują się z życia towarzyskiego, często tracą pracę - mówi Monika Dreger z Warszawskiej Grupy Psychologicznej. - W Polsce są przychodnie psychologiczne, które mają podpisane umowy z NFZ, jednak okres oczekiwania na poradę jest bardzo długo. Z drugiej strony są poradnie prywatne, gdzie każda wizyta kosztuje. - W wypadku straciłem pamięć, nie poznawałem własnej żony. Bałem się ludzi, bałem się wszystkiego. Ptak przeleciał krzywo i ja się tego ptaka bałem - opowiada Dariusz Dziedzic, ranny w wypadku. A Dorota Sikorska z Fundacji Pasje zaprasza osoby poszukujące pomocy i zdradza plany wyjazdu integracyjnego dla poszkodowanych w wypadkach, połączonego z psychoterapią i rehabilitacją: - Proponujemy poszkodowanym udział w zajęciach z psychoterapeutą, to będzie psychoterapia indywidualna i grupowa, a w przyszłym roku planujemy wspólny wyjazd integracyjny, połączony z rehabilitacją.