Korki dzielą się na: powszednie, świąteczne, wyjazdowe, powrotowe, powypadkowe, fantomowe – czytamy w tygodniku “Polityka”. I dalej: Czas w korku dzielimy na dwa rodzaje: biznesowy i dojazdowy, mówi inżynier. Oraz na inne podróże. Czas dojazdowy jest tańszy od biznesowego. Godzina przestoju w czasie biznesowym kosztuje kilkanaście euro. Kto je tworzy? Korki najczęściej tworzą kierowcy, którzy nie znają przepisów ruchu drogowego, mówi policjant.
“Psycholog mieszka pod miastem, dojeżdża. Korek wokoło kipi od atawizmów. Gwałtownie dorabiające się społeczeństwo potrzebuje zamanifestować bogactwo. A najbogatszy ten, kto sprytny i zacięty. W życiu pozasamochodowym ludzie bywają mili i empatyczni, bo wpisani w znaną sobie hierarchię. Na przykład kierownik ich może opieprzyć, jeśli z czymś przesadzą. Życie drogowe zaburza im rzeczywistość - hierarchia ustala się w każdym korku na nowo. W bezpiecznych przestrzeniach kabin przybierają wojenne miny. Odstraszająco malują twarze. Pohukują. Szczerzą zęby. Obsikują terytorium. Zatruwają groty strzał. Bogaty zasób słów szablonizuje się do okrzyku kurwa. W korkach rządzą mrożkowskie Edki. Ich rozbuchane jestestwo narzuca styl także inteligentom po ciężkim dniu za biurkiem. Niebieska Czwórka przemyka po torowisku dla tramwajów. Na ten widok nerwowo pomrukują silniki.
Edek zarządził: kto nie jedzie jak ja, ten dupa. Psycholog uważa, że samochód, podobnie jak frak, leży dobrze w trzecim pokoleniu. Leży dobrze w społeczeństwach dorobionych. Na przykład w Londynie auto staje, żeby przepuścić przechodnia na drugą stronę ulicy. Natomiast w Moskwie milicjant ma żal do potrąconego na pasach obywatela, że łazi jak pijany.
Mamy do czynienia z dzisiejszymi kierowcami w samochodach jutra, na drogach z lat pięćdziesiątych, mówi psycholog. Kierowanie samochodem daje poczucie wolności. Wolności od norm, reguł i zasad. Norm nie tylko ruchu drogowego” - czytujemy za “Polityką”.