“Gazeta Wyborcza Trójmiasto” relacjonuje: Wprowadzenie opłat na autostradzie A1 skończyło się exodusem kierowców na krajową "jedynkę". Zadowoleni są jedynie kierowcy tirów - oni nową trasą mogą jeździć za darmo. Widok opuszczonych szlabanów i inkasentów w budkach niektórych kierowców wyprowadził z równowagi. - Mieliśmy przypadki wycofywania samochodu pod prąd spod bramek do najbliższego węzła - mówi Grzegorz Sycz, menedżer ds. poboru opłat w firmie Intertoll, której zadaniem jest zbieranie myta od kierowców. Takie pomysły, nie dość że bardzo niebezpieczne, to do tego kończyły się mandatem za jazdę pod prąd po drodze ekspresowej. - Mieliśmy parę przypadków wyłamania szlabanów, powodem była jednak nieuwaga, a nie chęć ucieczki - mówi Sycz. - Każde takie zdarzenie jest rejestrowane przez kamery. Ucieczki zdarzały się wcześniej, kiedy nie pobieraliśmy jeszcze opłat - kierowcy starali się np. przejechać tuż za opuszczającym bramkę autem. Jedynym ich sukcesem było uniknięcie otrzymania ulotki. - Pierwsze dokładne statystyki poznamy za parę dni - mówi Sycz. Na "oko" można jednak ocenić, że zmniejszyła się liczba aut osobowych, a zwiększyła liczba ciężarówek. Według kierowców opłata jest za wysoka, a korzystanie z autostrady dodatkowo komplikuje brak karnetów umożliwiających np. codzienny dojazd do pracy po niższej cenie. - Na Zachodzie są też osobne bramki dla posiadaczy specjalnych, rozpoznawanych przez kamery winietek. Nie muszą oni wtedy nawet zatrzymywać się w punkcie poboru opłat, wystarczy, że zwolnią - mówi Konopka. GTC, spółka która wybudowała autostradę i nią zarządza, odpowiada, że jest otwarta na nowe pomysły. - Zbieramy takie informacje od kierowców - mówi Ewa Łydkowska, rzeczniczka GTC.