"Dziennik Bałtycki" wypowiedział wojnę kierowcom, którzy za nic mają przepisy ruchu drogowego. Do akcji włączyła się trójmiejska drogówka - jej patrole wysyłane są teraz w miejsca wskazane przez czytelników dziennika, jako te gdzie znaki są nagminnie przez kierowców ignorowane. Są już efekty – tej rozpoczętej na łamach gazety - akcji. Powstała lista miejsc, gdzie zmotoryzowani za nic mają obowiązujące przepisy. A gdańska drogówka, na podstawie zgłaszanych sygnałów stworzyła plan dyżurów. Patrole są wysyłane tam, gdzie wskazują sami zainteresowani bezpieczeństwem na ulicach. - Lista stworzona przez czytelników "Dziennika Bałtyckiego" to dla nas teraz wykładnik planowania dyżurów patroli drogowych. Policjanci lokowani są dokładnie w tych miejscach - potwierdza Zbigniew Korytnicki, zastępca naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego KMP w Gdańsku. - Efekty już widać, chociażby po liczbie wlepionych ostatnio mandatów - zaznacza Korytnicki. Gdańska drogówka uwagami czytelników gazety podzieliła się z kolegami po fachu właśnie z Gdyni i Sopotu, a także ze Strażą Miejską. Akcja trwa.