Coraz więcej łodzian pragnie, aby na ulicach pojawiły się rowery publiczne. Po naszym artykule o wprowadzeniu takiego rozwiązania, radny Bartosz Domaszewicz zaczął namawiać władze do idei miejskich jednośladów. Pomysł polega na tym, że w jednym miejscu odczepia się rower od stojaka i zostawia się go w innym miejscu. - Codziennie jeżdżę do pracy na rowerze - mówi Witold Talar, kierownik zakładu techniki MPK. - Zostawiam go w budynku, przypinam do kaloryfera. Trudno powiedzieć, czy rowery publiczne sprawdziłyby się w Łodzi. Mamy kiepską infrastrukturę ścieżek rowerowych. Zaczynają się one znienacka i urywają w nieoczekiwanym momencie. Witold Talar wraz z Andrzejem Jędrzejczakiem, kierownikiem działu gospodarowania majątkiem MPK, poprowadzą w czwartek spotkanie pt. "Rower - system komunikacji miejskiej". Pokażą rozwiązania rowerowe z Paryża i największych niemieckich miast. Rowery publiczne chce mieć na ulicach również Poznań, Warszawa, Wrocław, Kraków i Tczew. Czy do tych miast dołączy Łódź?