Przegląd prasy

S. Gołębiowski: Odszedł od nas Henryk Próchniewicz

3 czerwca 2013

34d384ac80b1c87bf3c6dae15f4b51d4d6580c9f

 

Henryk Próchniewicz, ekspert z prawa drogowego, autor podręczników dla kierowców (zm. 23 maja 2013 r.)

Znaliśmy się ponad 40-ści lat, w których wiele było związanych z bliską naszą współpracą: w Głównej Komisji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego PZMot-u, w Instytucie Transportu Samochodowego i wreszcie w Zarządzie Fundacji “Zapobieganie Wypadkom Drogowym”. W każdej z tych jednostek Henio - od szeregu lat mówiliśmy sobie po imieniu - był niezwykle sumiennym, ofiarnym i pracowitym członkiem danego gremium, a nadto zdecydowanie dyskutującym w obronie spraw słusznych, których znaczenie umiał bez zbędnego gadulstwa w jasny sposób przedstawić i uzasadnić. A trzeba podkreślić, że był znakomitym znawcą zagadnień szkolenia i egzaminowania kierowców oraz specem w dziedzinie przepisów ruchu drogowego. Przy tym wszystkim był człowiekiem szalenie sympatycznym i koleżeńskim, a także życzliwym dla innych. Cierpliwie i z uwagą słuchał - często oczywiście błędnych - argumentów kontrdyskutantów, a następnie z równą cierpliwością uzasadniał swoje w danej sprawie stanowisko, równocześnie dobitnie wykazując minusy odmiennych poglądów. Te Jego cechy szczególnie przydawały się w toku prac nad pierwszymi testami egzaminacyjnymi dla kierowców w Instytucie Transportu Samochodowego, czy też w toku prac Głównej Komisji BRD PZMot-tu, gdzie trzeba było decydować o podejmowaniu działań na rzecz bezpieczeństwa ruchu drogowego, kosztujących często wiele milionów ówczesnych złotych.

W ostatnich latach - będąc już emerytem - Henryk Próchniewicz skoncentrował się na pisaniu podręczników dla kandydatów na kierowców i poradników dla osób, jeżdżących już za kierownicą. Książki te cieszyły się powodzeniem i wydawane były w niejednym nakładzie. I nic w tym zaskakującego, bowiem pisał je wybitny znawca tej problematyki.

Od kilku lat Henryk Próchniewicz zmagał się z poważną chorobą i trzeba przyznać, iż robił to dzielnie oraz ze skutkiem, pozwalającym mieć nadzieję. Tuż przed Świętami Wielkanocnymi miałem przyjemność rozmawiania z nim, wymieniliśmy Świąteczne życzenia i kończąc tę rozmowę odniosłem wrażenie, że niebawem się zobaczymy i jak zwykle powspominamy wspólne prace oraz naszych w różnych gremiach współpracowników. Niestety tak się nie stało. Zwyciężyła banalna choroba, której osłabiony organizm już nie potrafił zwalczyć.

Odszedł już na zawsze jeden z wybitnych znawców problematyki szkolenia i egzaminowania kierujących pojazdami oraz prawideł ruchu drogowego. Powinien pozostać w naszej pamięci.

Sławomir Gołębiowski