Z powodu konkurencji nielegalnych punktów skupu stacje demontażu mają duże problemy z pozyskaniem wycofanych z użytku aut. By interes się opłacał, mała firma powinna przerabiać co najmniej kilkaset pojazdów rocznie. Co roku z polskich dróg wycofywanych jest ok. miliona samochodów. W każdym z nich jest parę litrów oleju, smary, płyn w chłodnicy i hamulcowy. Do tego dochodzą kwasy w akumulatorach i bardzo toksyczne substancje, np. rtęć, w niektórych podzespołach. Dlatego każde auto nienadające się do użytku musi zostać poddane fachowej kasacji w uprawnionej do tego stacji demontażu pojazdów. Stacje takie mają obowiązek odzyskania i przekazania do recyklingu możliwie największej ilości surowców (co najmniej 80 proc.), z jakich wyprodukowano auto, w tym przede wszystkim stali. Muszą też wypełniać rygorystyczne wymagania związane z ochroną środowiska i prowadzić szczegółową dokumentację przyjmowanych i złomowanych samochodów. Nie wolno im żądać od właścicieli pojazdów opłat za kasację, chyba że auto jest niekompletne, np. nie ma silnika. W zamian mają prawny monopol na demontaż aut i zarabiają na sprzedaży bardzo ostatnio drożejącego złomu oraz wymontowanych części. Mogą też liczyć na dotacje z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska wynoszące 500 zł od 1 tony samochodu złomowanego zgodnie z przepisami. Dotacje te pochodzą z opłat wnoszonych przez osoby sprowadzające na polski rynek auta nowe lub używane. Tak wygląda to w teorii, czyli w świetle ustawy o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji (obowiązuje od stycznia 2005 r.) wzorowanej na przepisach obowiązujących w innych krajach UE. Rzeczywistość nie przedstawia się jednak tak różowo. – Złomowanie pojazdów to przyszłościowy temat – przyznaje Marek Kawka, właściciel Auto Recykling Service w Gdańsku. – Dziś większość samochodów wycofywanych z ruchu przechwytuje szara strefa. W mojej firmie moglibyśmy przerabiać nawet 1,5 tys. aut rocznie, ale jesteśmy w stanie pozyskać najwyżej 700, chociaż, rzecz jasna, za nie płacimy. O samochodach za darmo, jak w innych krajach, możemy tylko pomarzyć. W podobnej sytuacji jest zdecydowana większość firm w branży. Wielu właścicieli aut nie wyrejestrowuje złomowanych pojazdów. Woli sprzedać je nieco drożej w szarej strefie. – Z różnicy między liczbą zarejestrowanych aut i polis OC wynika, że w ostatnich latach zniknęło w kraju bez śladu ponad 5 mln samochodów. Powinny trafić do naszych stacji – twierdzi Jerzy Izdebski, sekretarz Stowarzyszenia Forum Recyklingu Samochodów FORS. Zawodowe demontowanie aut stało się w Polsce “przyszłościowym tematem” dopiero w ostatnich dziesięciu latach.