Internauta serwisu “Gazeta Olsztyńska pl.” pisze: Chciałbym przedstawić sytuację rowerzystów w jednym z miast w Wielkiej Brytanii. Proszę sobie porównać do tego, z czym mamy do czynienia w Olsztynie. Od pół roku mieszkam i pracuję w Harlow w Anglii. Jest to siedemdziesięciotysięczne miasto pod Londynem. Samo Harlow nie jest zbyt ładne ani ciekawe. Posiada jednak sieć ścieżek rowerowych, którymi można dojechać praktycznie wszędzie. Mam do pracy cztery kilometry. Trasę tę pokonuję rowerem nawet w dziesięć minut. Wpływa na to odpowiednie poprowadzenie ścieżek rowerowych. Nie kolidują one z żadnymi ważniejszymi ulicami miasta, gdyż poprowadzone są tunelami pod nimi. W miejscach, gdzie z traktu korzystają również piesi, istnieje wyraźny podział na strefę dla rowerzystów i ludzi idących pieszo. Jeżdżę naprawdę szybko. Jest to jednak bezpieczne, gdyż jeszcze nigdy żaden pieszy nie pojawił się niespodziewanie na ścieżce rowerowej. Przy jednym z wjazdów na moją trasę do pracy często spotyka się angielska młodzież. Zawsze jednak, widząc cyklistę, ustępują uprzejmie z drogi i przepraszają za blokowanie ścieżki ("Sorry, mate!"). Nawierzchnie tras rowerowych są w dobrym stanie, gdyż nie korzystają z nich samochody. Wszelkie, rzadko występujące, ubytki asfaltu (wszystkie ścieżki mają taką nawierzchnię) są na bieżąco uzupełniane. Przy przejazdach przez ulice, pod którymi nie ma podziemnych przejazdów, nie ma problemu z pokonywaniem krawężników. Są one umieszczone na poziomie ścieżek, więc podczas jazdy nie odczuwa się nawet ich obecności. Poza tym kierowca samochodu widząc, że zbliża się rowerzysta, zawsze się zatrzymuje. Nawet gdy dojeżdżam do skrzyżowania pierwszy i czekam, aż samochód przejedzie, w zdecydowanej większości przypadków kierowca także się zatrzymuje i zachęca mnie gestem ręki do przejechania przez ulicę. Funkcjonalną sieć ścieżek rowerowych posiada również Londyn. Już po przekroczeniu trasy A406 okalającej miasto zaczynają się trasy dla rowerzystów umożliwiające dojazd do centrum. Tam z kolei dobrym rozwiązaniem jest wydzielenie skrajnego lewego pasa ruchu dla autobusów, rowerów i taksówek. Nawet podczas godzin komunikacyjnego szczytu nie zauważyłem, żeby jakikolwiek kierowca samochodu osobowego chociaż na chwilę wjechał na ten pas. Jeździłem po centrum Londynu z prawdziwą przyjemnością i bez obawy o swoje bezpieczeństwo.
Ścieżki rowerowe w Wielkiej Brytanii
9 listopada 2007