I wróciła zima, i wrócił problem - przymarzające zamki. - Przyczyna jest prosta. Po jesiennych deszczach i mgłach do bębna zamku dostała się wilgoć, która wraz z pierwszymi mrozami po prostu zamarzła - mówi Mirosław Biały, szef serwisu samochodowego przy stacji paliw "Orlenu” w Pawłówku pod Bydgoszczą. - Jeśli nawet nie uniemożliwia ona otwarcia drzwi, to znacznie utrudnia. To dlatego, że o zamek nie dbamy, na bieżąco nie konserwujemy go, choć rozmaitych preparatów jest cała gama. Ci, którzy dbają, takich kłopotów nawet podczas silnych mrozów nie mają.Tradycyjne sposoby to: podgrzewanie zamarzniętego zamka zapalniczką, otwieranie rozgrzanym kluczykiem. Obecnie w handlu jest co niemiara rozmaitych chemicznych preparatów do zamków samochodowych. - Mają one nie tylko właściwości rozmrażające - mówi Mirosław Biały - ale również konserwujące. Wstrzyknięty do wnętrza taki preparat jednocześnie smaruje cały mechanizm, zwłaszcza tzw. bęben, serce całego zamka i dodatkowo chroni go przed ponownym osadzaniem się wilgoci. Na stacjach czy w marketach preparaty te - dodajmy, że o podobnych właściwościach - kosztują od 3.50 zł do 10 zł, zależnie od pojemności. Wydatek zatem niewielki. Warto więc, zwłaszcza teraz gdy trzyma mróz, nie tylko kupić choćby najmniejsze opakowanie odmrażacza ale i wozić je w samochodzie. Na pewno się przyda.
Sposób na przymarzające zamki
4 stycznia 2009