
(Fot.: PD@N 350-5)
Właściciele łódzkich szkół jazdy zamierzają dowozić kandydatów na kierowców do ośrodków egzaminacyjnych w Sieradzu i Piotrkowie. Pomysł tłumaczą tym, że w Łodzi piekielnie trudno zdać egzamin na prawo jazdy. W łódzkim ośrodku zdawalność wynosi 26 proc. - Jeśli zawieziemy naszych kursantów na egzaminy do innych miast, jest nadzieja, że łódzki WORD przestanie być przesadnie rygorystyczny - powiedział “Dziennikowi Łódzkiemu” Zbigniew Popławski, właściciel łódzkiej autoszkoły. - Nasi egzaminatorzy uważnie przestrzegają instrukcji egzaminowania. Boją się posądzenia o branie łapówek - tłumaczy Łukasz Kucharski, p.o. dyrektor WORD w Łodzi. Natomiast Henryka Waludę, dyrektora WORD w Sieradzu, bardzo ucieszyła ta wiadomość. - Im więcej klientów, tym lepiej dla mojego ośrodka - podkreśla Waluda. - A zdawalność u nas wynosi 36 procent. Jednak radości szefa sieradzkiego WORD nie podzielają mieszkańcy miasta. Powód? Nawet własnych zdających sieradzanie mają dość. I to od dawna. Średnio w ciągu godziny ulice Sieradza przemierza 150 elek. Prawo jazdy robią tu mieszkańcy m.in. Zduńskiej Woli, Łodzi, Tomaszowa Mazowieckiego. Skutek? Potworne korki.