"Aż 50 tys. nowych dowodów rejestracyjnych, które miały być receptą na walkę z fałszerzami, to buble. Z zalaminowanych stron ścierają się wpisy. (...) Do wydziałów komunikacji coraz częściej zgłaszają się bowiem właściciele samochodów, którym zmazują się wypisane długopisem dane na dowodach. Ministerstwo Infrastruktury zarządziło właśnie kontrolę jakości dokumentów." - donosi "Życie Warszawy". Eksperci z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego znaleźli w nowych dowodach następujące błędy: powlekanie niektórych miejsc dokumentu folią (a nie jak poprzednio ofoliowanie całego) daje jedynie mechaniczną ochronę. Przed fałszowaniem nie chroni, bo "nie zawiera żadnych dodatkowych elementów" (np. wtopionego hologramu).