Niekiedy zastanawiamy się, dlaczego w Polsce skutki wypadków drogowych są tak tragiczne w skutkach. W innych krajach europejskich w stu takich zdarzeniach ginie kilka osób. U nas kilkadziesiąt. Częściową odpowiedź na tak postawione pytanie dał nam test, który przeprowadził ADAC, czyli niemiecki automobilklub - organizacja zajmująca się poprawą bezpieczeństwa na drogach. Otóż jadący z prędkością 56 km/godz. ford sierra, którego wyprodukowano 20 lat temu, zderzył się z obecnie produkowaną fiestą. Chociaż pierwszy z wymienionych pojazdów jest o ponad 100 kg cięższy, także znacznie dłuższy i większy, to właśnie jego pasażerowie w wyniku prawdziwego zderzenia, doznaliby poważnych obrażeń. Natomiast osoby jadące fiestą, wyszłyby z wypadku prawie bez szwanku. Do Polski codziennie trafia tysiące aut wyprodukowanych najczęściej 10-15 lat temu. Wiele z nich nie posiada poduszek powietrznych, ABS-u i innych elektronicznych cacek, a tzw. strefy zgniotu są raczej symboliczne. Dodatkowo wiele aut sprowadzanych z zagranicy wcześniej uczestniczyła w wypadkowych. Później takie wraki są w Polsce przerabiane na samochody. Z użyciem najczęściej części powypadkowych (!) lub podrabianych, bo tak jest najtaniej. Dlatego wiele z nich, to przysłowiowe drogowe bomby, które eksplodują już przy niegroźnie wyglądającej kolizji – czytamy w “Gazecie Lubuskiej”.
