Samochody służbowe, którymi jeżdżą dyrektor i pracownicy administracji szpitala MSWiA, mają na dachach koguty. Jako pojazdy uprzywilejowane łatwo omijają korki - informuje stołeczna “Gazeta Wyborcza”. Lecznica broni się, że przewozi nimi też krew. Zgodę na to, żeby stały się pojazdami uprzywilejowanymi - jak karetki pogotowia czy radiowozy - wydało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Jarosław Buczek, rzecznik placówek należących do resortu, tłumaczy, że dzięki temu dwa uprzywilejowane auta osobowe odciążają karetki pogotowia: przewożą pacjentów, krew i służą zespołom transplantacyjnym (przez dwa ostatnie miesiące było tu siedem transplantacji). Żaden inny szpital MSWiA w Polsce nie ma służbowych samochodów z kogutami - dodaje. Jarosław Buczek zapewnia, że kogut na samochodach służbowych jest włączany tylko wtedy, gdy biorą one udział w akcji ratowania życia. Zawsze jest to zapisywane w książce wyjazdów zespołów ratownictwa medycznego. Marek Niemirski, rzecznik warszawskiego pogotowia, twierdzi, że otrzymanie z MSWiA statusu pojazdu uprzywilejowanego dla samochodu osobowego jest arcytrudne. - Mamy tylko jedno takie auto. Jest pomalowane w barwy pogotowia, żeby nikt nie miał wątpliwości, że ten samochód jadący na sygnale ratuje życie - mówi.
Na łamach PRAWA DROGOWEGO@NEWS cytowaliśmy już wyniki badań przeprowadzonych w grupie mieszkańców Warszawy, wynikało z nich, że zbyt często nie reagujemy właściwie na sygnał karetek pogotowia, przecież ratujących życie. Pokazaliśmy Państwu także fotoreportaż z kilku minut obserwacji pasa jezdni dla pojazdów uprzywilejowanych, też okazuje się, że niewłaściwie zachowujemy się i nie respektujemy tego przywileju. Czy pojazdów uprzywilejowanych jest zbyt wiele? Chyba jednak nie.