


(531-14-16 screen z filmu reklamowego)
Na naszych drogach coraz więcej urządzeń poprawiających nasze bezpieczeństwo. Były fotoradary, odcinkowy pomiar prędkości, a ostatnio wiele mówi się o kamerach monitorujących przejazd przez krzyżowanie na tzw. późnym żółtym. Umieszczenie tych rejestratorów w konkretnym miejscu nie musi być poprzedzane jakimikolwiek znakami drogowymi. Wiadomo jechać “na czerwonym” kodeksowo nie można. Dzisiaj mamy ich około 20. I smutna statystyka - w latach 2009-2014 przejazd na czerwonym świetle był przyczyną 4,5 tys. wypadków, z czego aż 75 proc. z nich miało miejsce w dużych miastach. Przypomnijmy też, że za przejazd na czerwonym świetle grozi spory mandat w wysokości od 300 do 500 zł mandatu oraz 6 punktów karnych. Zasada prosta – urządzenie rejestruje i dokumentuje przejazd pojazdu na czerwonym świetle. Kamery powstały np. w Białymstoku w ramach powstającego tam centrum zarządzania ruchem. Powyżej kilka obrazków działania urządzeń firmy Neurosoft. Jedna z dwu kamer (na wysięgniku) obserwuje pole linii warunkowego zatrzymywania się - znak poziomy P-14. Pole pomiarowe pozwala zidentyfikować pojazd i wykonać zdjęcie frontu pojazdu z widoczną tablicą rejestracyjną, które jest potem poddawane analizie rozpoznawania numerów rejestracyjnych, kategorii i marki pojazdu. Druga kamera jest tzw. kamerą poglądową. Jej funkcją jest obserwowanie sygnalizatora i sytuacji na skrzyżowaniu, gdy następuje zmiana światła na czerwone, impuls z tej kamery wysyłany jest do kolejnego elementu systemu - sterownika. Kamera poglądowa prowadzi detekcję zdarzeń “patrząc” od tyłu pojazdu. Prócz samych kamer na skrzyżowaniu montowany jest także sterownik, czyli komputer z oprogramowaniem - urządzenie, które pozwala dokonać analityki w punkcie pomiarowym i wysłać dowód wykroczenia w czasie rzeczywistym.