Tym razem o kandydatach na kierowców, o ich trudnych początkach, trochę śmiesznie, ale przede wszystkim to smutne. Portal Onet.pl przygotował materiał, któremu nadał tytuł: “Mroczne tajemnice L-ki”. Zaczyna od zacytowania pytań: Czy działanie sygnału dźwiękowego da się sprawdzić bez wysiadania z samochodu i czy całkowity skręt w lewo oznacza zawracanie? Tego i wielu innych rzeczy można dowiedzieć się od kursantów. Oto kilka przykładów zachowań zdających egzamin na prawo jazdy, takich które egzaminatorzy zapamiętali na długo”: - Osoba egzaminowana, kręcąc kierownicą wykorzystywała pamięciowy sposób pokonywania pasa ruchu podczas cofania. Na kierownicy pojazdu egzaminacyjnego był wytłoczony symbol sygnału dźwiękowego w postaci trąbki. Położenie tejże trąbki na kierownicy, w stosunku do tyczek na placu manewrowym, było dla tej osoby swoistym punktem odniesienia, mającym zapewnić bezbłędne cofanie po pasie ruchu. Pomimo to doszło do błędu najechania na tyczkę. Osoba ta pytana po egzaminie, dlaczego nie zdała, odpowiedziała, że przyczyną wyniku negatywnego było... "zgubienie trąbki"! - opowiada Tadeusz Muszyński, egzaminator nadzorujący WORD w Toruniu. Także Henryk Biedulski, egzaminator nadzorujący z WORD Elbląg na długo zapamiętał jeden z egzaminów. - Osoba egzaminowana wyjeżdża w ruch drogowy bez włączonych świateł mijania, jest wieczór i widoczność ograniczona zmierzchem. Na sugestię egzaminatora, że może jest jej za ciemno, osoba włącza oświetlenie wewnętrzne pojazdu i kontynuuje jazdę - opowiada. Lub z serii trudnych pytań: Nawet najbardziej napiętą atmosferę, potrafią rozładować pytania zadawane przez kursantów. Zanotowane przez Expert Szkoła Jazdy: - "Ile świateł kierunkowskazu jest w samochodzie?" kursantka odpowiada: "cztery". "A te małe z boku auta?" - pyta instruktor. "A, to pięć" - odpowiada kursantka. I ostatni przykład - nieco bardziej smutny: Osoba rozpoczyna zadanie "jazda pasem ruchu do przodu i do tyłu". Po wykonaniu jazdy do przodu, jadąc do tyłu, wjeżdża na sąsiednie stanowisko i zatrzymuje się w polu zatrzymania. Egzaminator informuje o wyniku negatywnym i uzasadnia go. Osoba egzaminowana pyta: "A co za różnica, przecież jestem w polu zatrzymania". Zachęcamy do lektury tekstu źródłowego, będzie wiele uśmiechów. A Wasze doświadczenia - na wesoło. Czekamy: tygodnik@prawodrogowe.pl