Przegląd prasy

Tak uczą kierowców w Luksemburgu

1 grudnia 2012

Dlaczego w Warszawie i w Polsce na ulicach wciąż ginie tylu ludzi? Fatalne przyzwyczajenia kierowców, mentalność i kiepska infrastruktura - pisze w liście czytelniczka "Gazety", która - co istotne - od kilku lat mieszka w Luksemburgu. Tam też zdała na prawo jazdy, w Polsce nie udało jej się. I znajdujemy w jej wypowiedzi interesujące porównania.

Po pierwsze - jak opisuje, w Luksemburgu uczono ją przede wszystkim bezpieczeństwa, przewidywania sytuacji drogowych i szacunku do pieszych uczestników dróg.

Po drugie- infrastruktura. Tam przed każdym przejściem separatory, sztuczne ronda, wysepki, ostrogi wystające na środek jezdni, skrzyżowania równorzędne, zwężenie jezdni przed wjazdem do miejscowości czy na osiedle. Ostatecznie kierowcy jeżdżą wolniej, ale zdecydowanie bezpieczniej. Na kursie w Luksemburgu uczulono mnie, że gdy widzę stojący na przystanku autobus, mam zwolnić, bo zza autobusu może wybiec dziecko lub wyjść starsza osoba. Wymijam autobus wtedy, gdy mam pewność, że nie przejadę żadnego pieszego.

Czytelniczka wskazuje też na kolejne elementy pozwalające na poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego. A tu: oznakowanie dróg i skuteczna – ostra reakcja policji drogowej. Co do znaków, te – jej zdaniem - powinny pomagać kierowcy. Powinny być jednoznaczne i nie powinno ich być nadmiernie wiele. Natomiast policja drogowa powinna reagować zdecydowanie i ostro.