Dużo krócej czeka się w Białymstoku na egzamin. Przyszli kierowcy po prawo jazdy coraz częściej wybierają się do Łomży i Suwałk. I paraliżują miasto - donosi "Gazeta Wyborcza Białystok". Wiele osób zniechęconych czwartym lub piątym podejściem do egzaminu na prawo jazdy rezygnuje ze zdawania w Białymstoku. Czas oczekiwania na egzamin w stolicy województwa zmniejszył się do około dwóch tygodni. Tymczasem w Łomży przyszli kierowcy czekają prawie dwa miesiące. Aby poradzić sobie z coraz większą liczbą chętnych, tamtejszy WORD zakupił dodatkowe samochody i planuje zatrudnić kolejnych egzaminatorów. Powszechnie panuje opinia, że tam egzamin można zdać o wiele łatwiej i egzaminatorzy są "w porządku". Aby zwiększyć swoje szanse, wykupują tam również kursy na prawo jazdy. Efekt? Zakorkowana "elkami" Łomża. Władze miasta podjęły próby poradzenia sobie z inwazją "elek" blokujących główne ulice miasta. - Pomiary natężenia ruchu były już wykonane i wyniki są tragiczne. Na wszystkich głównych ulicach jest to ponad 20 tys. samochodów na dobę, a na niektórych ich liczba dochodzi nawet do 30 tys. - mówi Marcin Sroczyński, wiceprezydent Łomży. Szef łomżyńskiego WORD-u Mirosław Oliferuk podjął rozmowy z dyrektorami szkół jazdy, prosząc o zmniejszenie liczby "elek", jakie pojawiają się w mieście w godzinach szczytu. - Na te szkoły mamy jakiś wpływ, jednak kierowników ośrodków spoza miasta możemy tylko prosić i liczyć na ich uprzejmość - mówi Oliferuk. Nawet jeśli te rozmowy odniosły jakiś skutek, jest on niezauważalny - miasto nadal jest sparaliżowane. Pojazdy egzaminacyjne naprawdę poważnie utrudniają ruch. Z problemem łomżyniacy będą zmagali się jeszcze długo - czas oczekiwania nie odstrasza przyszłych kierowców, którzy tłumnie zgłaszają się do okolicznych szkół jazdy, a później z nadzieją na pobłażliwość egzaminatorów podchodzą do testów. - Myślę, że nie jest to spowodowane zdawalnością, bo ta jest wszędzie porównywalna, ale podejściem do kursanta - tłumaczy Sroczyński. - Tu chodzi o kulturę egzaminatorów, słyszałem opinie, że w Łomży są bardziej życzliwi i jeśli ktoś nie zda, zawsze wie dlaczego. Nie ma chamstwa i oblewania bez powodu. Jednak podsumowanie zdawalności w WORD-ach naszego województwa pokazuje istotną różnice. W Białymstoku zdaje średnio 30 proc. podchodzących do egzaminu praktycznego, w Łomży i Suwałkach jest to kolejno 40 i 42 proc.