W Sopocie liczba zarejestrowanych samochodów przekroczyła w tym roku liczbę wszystkich mieszkańców miasta. To fenomen w skali kraju, gdzie na 1000 mieszkańców przypada obecnie około 400 aut. Dla władz miasta to zaś zarówno problem, jak i potwierdzenie sukcesu. Prawdziwy samochodowy boom rozpoczął się w Sopocie w roku 2005. Od tego czasu, w 38-tysięcznym mieście zarejestrowano aż 15 349 pojazdów. Dziś jest ich aż 41 997, czyli o blisko 3 tys. więcej niż wszystkich mieszkańców kurortu, łącznie z dziećmi oraz, stanowiącymi czwartą część populacji miasta, osobami w wieku emerytalnym. Skąd u sopocian taka miłość do motoryzacji?
- W mieście praktycznie nie ma bezrobocia, mieszkańcy Sopotu są dobrze wykształceni i przedsiębiorczy, nie dziwi więc fakt, iż stać ich na zakup tylu samochodów - mówi Wojciech Fułek, wiceprezydent Sopotu, dodając też, iż słyszał opinie, że sopocka rejestracja uchodzi, szczególnie w świecie biznesu, za prestiżową. Żeby jednak zarejestrować tu samochód, trzeba być w Sopocie zameldowanym albo, przynajmniej, posiadać zarejestrowaną tu firmę. Co ciekawe, wśród wszystkich sopockich aut te firmowe stanowią mniejszość, gdyż jest ich niespełna 7 tys. Tak duża liczba aut to jednak dla miasta także problem i nie chodzi tylko o to, iż spaliny kontrastują mocno z wizją kurortu i uzdrowiska. - Biorąc pod uwagę całe Trójmiasto, widać, że liczba samochodów ma znaczny wpływ na komfort poruszania się po mieście. Korki, brak miejsc parkingowych, wszystko to stanowi dla nas problem - mówi Paweł Orłowski, drugi z wiceprezydentów Sopotu.
Rozmowa z Krzysztofem Stachurą, socjologiem z Uniwersytetu Gdańskiego.
- 43 tys. samochodów i 38 tys. mieszkańców, nie za dużo tych aut? Co Pan o tym sądzi?
- Fakt, iż w Sopocie więcej jest aut niż mieszkańców, jest niepokojący. Na całym świecie już od lat odchodzi się od masowego używania samochodów. Zamyka się dla nich centra miast, promuje się transport miejski czy nawet jazdę rowerem, tymczasem w Sopocie, który kojarzy się raczej z miastem ludzi wykształconych i kulturalnych, wszystko wydaje się dążyć w odwrotnym kierunku. To dziwne, bo Sopot zawsze stanowił pewnego rodzaju awangardę dla całego kraju. Tak przynajmniej się kojarzy i tak jest odbierany. Wygląda jednak na to, że pęd do bogacenia się jest tu taki sam, jak w innych miastach, różnica polega jedynie na grubości portfela.
- Czemu jednak kupujemy akurat samochody, a nie inne dobra materialne? Co to oznacza?
- Samochód staje się w takim wypadku potwierdzeniem naszego statusu społecznego. Co ciekawe, zarazem jednak dochodzi również do procesu, który określa się mianem demokratyzacji luksusu. Kiedy każdy może sobie pozwolić na zakup jakiegoś towaru, to automatycznie przestaje być on towarem ekskluzywnym. Tak właśnie dzieje się dziś z samochodami.
- A może auto przestaje być dla nas narzędziem pracy, środkiem lokomocji, a staje się czymś więcej. Tylko czym?
- Być może dochodzimy do sytuacji, gdy kupuje się samochody na różne okazje. Inny do pracy, inny na wyjazd na weekend, a jeszcze inny np. dla dzieci.