Podjeżdżałem na dworzec PKS i nagle piorun trzasnął i spalił się tramwaj - relacjonował reporterowi radia TOK FM motorniczy. - W środku wozu spalił się bezpiecznik, rozleciał się w pył. Być może spaliły się też przewody elektryczne - dodaje. Jak dokładnie wyglądało uderzenie pioruna w tramwaj? - Wielki huk. Po boku poszedł ogień, iskry się sypały, ludzie byli w szoku. Wyskakiwali, jak króliki z ogniska - opowiadał motorniczy. Skończyło się na strachu, bo zadziałało zabezpieczenie pojazdu. - Wszystkie są zabezpieczone odgromnikiem Pierwszy piorun nie powinien stanowić zagrożenia - zapewnia motorniczy.