Przegląd prasy

Uliczne wyścigi dzieci na skuterach

17 lipca 2007

Kilkuletni kierowcy bez uprawnień na podrasowanych skuterach stają się plagą naszych dróg. Te pojazdy to coraz bardziej popularne prezenty komunijne – komentuje “Gazeta Wybocza”. Niestety, takie niebezpieczne zjawisko staje się coraz bardziej powszechne - mówi mł. insp. Stanisław Grudzień, naczelnik wydziału ruchu drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu. - Ceny skuterów nie są już tak wysokie jak kiedyś, można je kupić nawet za 2-3 tys. zł. Skutery stały się modnym prezentem, np. komunijnym. I tak trafiają w ręce dzieci, które nie mają uprawnień do kierowania nimi. Polskie przepisy zabraniają osobom w tym wieku prowadzenia motoroweru czy skutera. Niestety, dzieciaki wyjeżdżają na ulice. Jak wyjaśnia naczelnik Grudzień, do jazdy skuterem, który ma fabryczną blokadę mocy silnika i prędkość ograniczoną do 45 km/h, uprawnia karta motorowerowa. Zgodnie z przepisami mogą się o nią starać dzieci, które ukończyły 13 rok życia. Zdobycie takiego dokumentu jest zwykłą formalnością - wydaje go... dyrektor szkoły. Powinien on przeprowadzić egzamin, sprawdzić znajomość przepisów i zasad poruszania się po drodze, ale nikt nie kontroluje, czy rzeczywiście to zrobił przed wydaniem karty uczniowi. Na blokadę mocy jest jednak sposób. Nie trzeba wielkiego specjalisty, by ją zdjąć. A wtedy taka maszyna może się rozpędzić nawet do 100 km/h. - To bardzo niebezpieczne narzędzie w rękach dziecka. Rodzice - to na nich rejestrowane są maszyny i to oni ponoszą odpowiedzialność, gdy stanie się coś złego - powinni sobie z tego zdawać sprawę - alarmuje naczelnik Grudzień. Polskie przepisy stanowią, że dziecko, które spowoduje wypadek, nie ponosi odpowiedzialności karnej. A że takie wypadki się zdarzają, wynika z policyjnych statystyk. W pierwszym kwartale tego roku na terenie Mazowsza (z wyłączeniem stolicy) dzieci w wieku sześciu lat, które kierowały rowerem bądź skuterem, spowodowały jeden wypadek i sześć kolizji. Kierowcy w wieku 7-14 lat - sześć wypadków, w których sześć osób zostało rannych, oraz dwie kolizje. W dziewięciu zdarzeniach drogowych spowodowanych przez kierowców w wieku 15-17 lat pięć osób zginęło, a cztery zostały ranne. - Obawiamy się, że problem małoletnich kierowców będzie narastać. Dlatego organizujemy w szkołach spotkania z policjantami ruchu drogowego, pogadanki i kursy. Sprawdzamy umiejętności dzieci w miasteczku rowerowym i tłumaczymy, jakie zagrożenia mogą je spotkać na drodze. Nie możemy odpuścić, bo to oznaczałoby, że cały rocznik nieprzygotowanych dzieci mógłby wyjechać na ulice - mówi naczelnik Grudzień.