Hasło "Piłeś nie jedź” musi być uzupełnione o słowa przestrzegające przed spożywaniem alkoholowych słodkości – apeluje “Gazeta Pomorska”. Chodzi o zwykłe czekoladki i inne słodycze zawierające choćby odrobinę alkoholu. Kierowcy - łakomczuchy mają więc problem. Podczas testu niektórych słodyczy zawierających alkohol sprawdzano, jaki wynik pojawi się na alkomacie tuż po zjedzeniu kilku rodzajów czekoladek. Po zjedzeniu trzech czekoladek z nadzieniem rumowym alkomat wskazuje nawet 1,6 promila w wydychanym powietrzu. Wynik może szokować nie tylko policjantów. Nawet po skonsumowaniu popularnego batonika "Pawełek” nie powinno się siadać za kółkiem, a po zjedzeniu kilku czekoladek z wiśnią w koniaku możemy stracić prawo jazdy. Gazeta precyzuje: czekoladka z nadzieniem pistacjowym produkowana przez firmę "Solidarność” - 0,20 promila alkoholu w wydychanym powietrzu; baton "Pawełek” Wedla - 0,38 promila, wedlowskie "Baryłki” - 1,12; czekoladki "Mon Cheri” lub Ferrero - 1,6. Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi nie określa zawartości alkoholu w wyrobach cukierniczych. Wynik testu zaszokował nawet samego szefa Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych i ten zażądał umieszczania ostrzeżeń na opakowaniach słodyczy oraz informowania o ilości alkoholu w słodkich wyrobach.