(Fot. PD@N 457-68)
W środowisku szkoleniowców nauki jazdy, ale także wśród kandydatów na kierowców, w wydziałach komunikacji wrze. Czytamy listy otwarte, apele, wypowiedzi itd. itp. Wszystkie wokół nowych zasad egzaminu na prawo jazdy. Ministerstwo transportu nie poczuwa się do winy, więcej odpowiedzialność zrzuca na starostwa i WORD-y. Jak cytuje “Głos Wielkopolski”: “To w końcu oni podpisywali umowy z Państwową Wytwórnią Papierów Wartościowych, która nie chce teraz udostępnić swojej bazy konkurencji - ITS/Sygnity, którą większość WORD-ów, w tym cała Wielkopolska, wybrała na dostawcę systemu teleinformatycznego odpowiedzialnego za przeprowadzenie egzaminu i przesył dokumentacji. Tyle że starostowie w sprawie PWPW nie mieli nic do powiedzenia - system narzucono im odgórnie”. .Instruktorzy i właściciele ośrodków szkolenia kierowców przygotowują w marcu planują protesty w Gdańsku (19 marca), w Zielonej Górze (21), ale też - jak się dowiadujemy - w Pile (21). - Polska to ewenement na skalę światową, bo chyba nie ma drugiego kraju, w którym egzamin jest państwowy, a pytania są własnością dwóch prywatnych firm - mówi Krzysztof Skałecki, prezes Stowarzyszenia Instruktorów i Ośrodków Szkolenia Kierowców w Pile. Baza 3 tysięcy pytań nie dość, że jest własnością prywatną, to jeszcze na życzenie ministra i jego urzędników - tajna, żeby nikomu do głowy nie przyszło uczyć się tylko odpowiedzi. - Są tak tajne, że nie wiadomo jak i czego uczyć - mówi Jacek Nowicki, właściciel Ośrodka Szkolenia Kierowców Elka-Drive. - To tak jakby utajnić w szkołach programy nauczania. Hipokryzją jest twierdzenie, że wystarczy znać kodeks drogowy, żeby zdać ten egzamin, bo jeżeli pytania dotyczą prawdziwych sytuacji na drodze, to te sytuacje powinny zostać najpierw przećwiczone wspólnie z instruktorem, żeby kursant nauczył się podejmować dobre decyzje. Na drodze, a nie dopiero na egzaminie. Listę "grzechów" ministra Nowaka można by mnożyć w nieskończoność. Alternatywą dla niedziałającego elektronicznego obiegu dokumentów ma być ...obieg papierowy, czyli bieganie z dokumentami od starostwa do WORD-u i z powrotem. Miało być pięknie, a wyszło... - Nawet nie jak zawsze, tylko jeszcze gorzej - mówi Zbigniew Przeworek, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Pile.