Do tego, że prawo jazdy najlepiej zrobić podczas wakacji, nikogo przekonywać nie trzeba. Większość z nas ma wtedy więcej czasu i chęci na zdobywanie nowych doświadczeń. Pytanie tylko: jaką szkołę wybrać, żeby zdać? – takie pytanie zadaje “Gazeta Wyborcza – Bydgoszcz”. Solidną - odpowiada krótko Tadeusz Piotrowski, prezes białostockiego Społecznego Stowarzyszenia Szkolenia Kierowców. “Po pierwsze: nie ufajmy obietnicom, że w ciągu dwóch-trzech tygodni można się nauczyć porządnie jeździć. Nie da się. Po drugie: zwracajmy uwagę, jakie zaplecze merytoryczne ma szkoła. Czy ma własne biuro, salę wykładową i plac manewrowy, czy też działa tylko na telefon, a teorii każe uczyć się w domu. No i po trzecie: czy solidnie realizuje prawne wymogi kursu nauki jazdy. Czy w szkole są wykłady o pierwszej pomocy, a podczas praktyki jeździ się nocą - radzi Tadeusz Piotrowski, instruktor jazdy z niemal 40-letnim stażem pracy. A Jarek Kułakowski, od dziesięciu lat instruktor jazdy, a zarazem właściciel Ośrodka Szkolenia Kierowców "Rondo", dodaje: No i nie sugerujmy się ceną. Zasięgnijmy języka u znajomych, podpytajmy, jak w danej szkole jest. I wybierzmy tę jakościowo najlepszą. Czyli? Sprawdźmy jeszcze dodatkowo: czy podczas kursu możemy zmienić instruktora (np. jeśli nie możemy się dogadać), jakim samochodem będziemy się uczyć jeździć (dobrze, jeśli takim samym, w jakim później trzeba będzie zdać egzamin), czy szkoła prowadzi kursy doszkalające i ile to kosztuje (bo 30 godzin to zwykle za mało) i jak duże są grupy podczas zajęć z teorii (czym więcej osób, tym mniej się nauczysz)”.