Stołeczna Policja rozważa wprowadzenie kary dodatkowej dla pijanych kierowców. Decyzja zapadnie zapewne już w tym tygodniu - mówi Jacek Zalewski, szef stołecznej drogówki. Policja opublikuje jego zdjęcia oraz imię i nazwisko w Internecie. Liczy, że pokażą je także gazety. Od piątku, gdy nie będzie wątpliwości, że sprawcą poważnej kolizji bądź wypadku był pijany kierowca, zaczniemy występować do prokuratur o zgodę na publikację jego wizerunku - zapowiada Jacek Zalewski, szef stołecznej drogówki.
Komentarz prawny "Gazety Prawnej":
Przepisy prawa karnego nie przewidują możliwości publikacji wizerunku pijanego kierowcy, sprawcy wypadku samochodowego. Jeżeli jednak doszłoby już do tego, że prokuratura albo sąd z własnej inicjatywy przekazałyby do prasy, internetu lub innych ośrodków, taki wizerunek, to taka publikacja stanowiłaby jeszcze jeden dodatkowy środek karny wymierzony sprawcy. Byłby to zresztą środek nieprzewidziany w kodeksie karnym, zarówno w katalogu kar, jak i środków karnych. Upublicznienia wizerunku nie można utożsamiać z wymierzeniem środka karnego polegającego na podaniu wyroku do publicznej wiadomości. Pomysł polegający na dodatkowym ukaraniu pijanego kierowcy przez opublikowanie jego zdjęcia oraz danych nie znajduje oparcia w obowiązującym prawie. Zacząłby przypominać stosowanie kar z innej epoki. Prokuratura może wprawdzie zdecydować o podaniu wizerunku i danych osobowych sprawcy do publicznej wiadomości z uwagi na ważny interes społeczny, ale taka zgoda wydawana jest z powodu zainteresowania mediów tą osobą. Natomiast w tym przypadku sytuacja byłaby odwrotna. Z inicjatywą publikacji nie wychodziłyby media, ale prokuratura lub policja, jako faktyczni inicjatorzy wymierzenia quasi-dodatkowej kary, i to jeszcze przed faktycznym ukaraniem sprawcy wypadku przez sąd. Organ ścigania wydawałby od razu wyrok, czyli łączył dwie funkcje.