
(Fot.: PD@N 347-14)
W Warszawie przed 6:00 rano ford wjechał z ulicy podporządkowanej wprost pod koła rozpędzonego mercedesa. Na miejscu zginęła 2 letnia dziewczynka i jej matka. - Kiedy dziecko zmarło ojciec doznał szoku. Cały czas je przytulał. Płakał i mówił, że dla niego życie się skończyło - relacjonowali policjanci. Na skrzyżowaniu Żelaznej i Grzybowskiej nie działały światła. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że kierowca forda będąc na drodze podporządkowanej, nie upewnił się, czy na trasie z pierwszeństwem przejazdu nie ma żadnego auta. Mężczyzna wjechał na skrzyżowanie wprost pod pędzącego z lewej strony mercedesa. W fordzie była trzy osobowa rodzina, która najprawdopodobniej wyjeżdżała na wakacje. Dokoła pojazdu były porozrzucane bagaże. Wakacyjny wyjazd skończył się dla nich kilka minut po wyjeździe z domu. Kierowca mercedesa jest również w szoku. - Tego nigdy nie uda się wymazać z pamięci. To jest dla mnie tragedia. Życie takiego malutkiego dziecka to jest coś pięknego - mówi Maciej Rozbicki. - Bardzo współczuje temu ojcu, który tak bez wyobraźni jechał samochodem. Jestem całym sercem, całą duszą, całym sobą z tymi ludźmi - dodał kierowca.