Na zlecenie brytyjskiej firmy ubezpieczeniowej przeprowadzono badania na symulatorze, które sugerują, że podczas choroby nie powinniśmy prowadzić samochodu. Okazało się, że kierowcy odczuwający silne objawy grypy o 10 procent wolniej niż normalnie reagują na sytuacje na drodze. Przy prędkości ponad 90 km/h oznacza to, że zaczynają hamować, mniej więcej, dwa metry później niż normalnie. Zauważono również, że nieco słabiej zdają sobie sprawę z zagrożeń na drodze. Nie można wykluczyć, że przyczyniają się do tego środki przeciwgrypowe, zwłaszcza syropy na kaszel, które między innymi wywołują senność. Zdaniem Brytyjczyków grypa, czy silne przeziębienie działa na kierowcę podobnie jak dwie szklaneczki whisky.