Z bagażnika samochodu zaparkowanego przed Championem dochodziły przeraźliwe jęki i skowyt psa – czytamy w “Gazecie Wyborczej”. “Stanąłem jak wryty. Odgłosy i cała sytuacja zrobiła na mnie piorunujące wrażenie” - relacjonuje mężczyzna, który w niedzielę w południe przechodził przez parking. Było południe, temperatura sięgała 30 stopni. Mężczyzna usiłował ściągnąć pod Championa straż pożarną i straż miejską. Bez rezultatu. Parę minut po godz. 13 zjawiła się policja, przyszli też w końcu właściciele czworonoga. - Parotygodniowe szczenię było zamknięte w klatce, ciężko dyszało, nie mogło utrzymać się na łapach. Spytałem jego pana, gdzie pies ma wodę? Spokojnie wskazał mi zakręconą butelkę z płynem, umieszczoną obok klatki... Dodał, że kupił psiaka dziś na giełdzie. Szczenię zbadał weterynarz. Zwierzę nie miało oznak udaru słonecznego. Wobec właściciela prowadzone są czynności wyjaśniające. Za znęcanie się nad zwierzętami grozi kara pozbawienia wolności do roku.