Kaliscy strażacy wspólnie ze swoimi poznańskimi kolegami, sprowadzili pomoc medyczną dla polskiego kierowcy, który nagle zachorował w... niemieckim Halle. Mężczyzna sam nie był w stanie wezwać karetki, bo nie zna języka niemieckiego. - Dzięki strażakom pomoc dotarła bardzo szybko. Jestem im za to wdzięczny - mówi Robert Usiaczyk, kierowca podkaliskiej firmy, któremu pomogli strażacy. I dalej “Głos Wielkopolski” relacjonuje: zdesperowany mężczyzna, nie mogąc dogadać się z niemieckimi służbami, dodzwonił się do swojej firmy w Polsce i opowiedział, w jakiej znalazł się sytuacji. Ktoś z zakładu zadzwonił natomiast do straży pożarnej. - Ustaliliśmy, że kierowca ciężarówki ma silny atak kolki nerkowej i potrzebuje pilnej pomocy medycznej - tłumaczy młodszy brygadier Dariusz Byliński z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Kaliszu. Strażacy z Kalisza wypytali wówczas Polaka o nazwę ulicy, na której przebywał, jego imię i nazwisko, numer rejestracyjny ciężarówki oraz szczegółowy opis okolicy, w której zaparkowany był pojazd. Potem poprosili o wsparcie kolegów w Poznaniu. Jeden z pracowników Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej nawiązał kontakt z ratownikami w Halle. Dzięki znajomości języka niemieckiego przekazał im wszelkie niezbędne dane. Dzięki pomocy naszych strażaków, szybko jednak podjechała karetka. Opieka, jaką mi zapewniono tam na miejscu, również była na najwyższym poziomie - cieszy się Robert Usiaczyk, któremu na odległość udzielano wsparcia.